Poszłam zanieść ojcu dziennik jednej z 3 klas, jednak kiedy weszłam do jego gabinetu, zobaczyłam coś czego nie chciałam wiedzieć.
-Orochimaru? Od kiedy gustujesz w chłopczykach?-Spytałam kładąc mu dziennik na biurku po czym usiadłam na jego krześle, patrząc na nich jak na sztukę teatralną. Ojciec odkleił się od chłopaka i pogłaskał mnie po głowie. Odepchnęłam jego rękę.
-Nie dotykaj mnie do puki nie umyjesz rąk. -Warknęłam, a Orochimaru westchnął cicho i poszedł na zaplecze.
-Jak długo?-Spytałam patrząc na chłopaka.
-Myślisz że ci powiem?
-Inaczej bym nie pytała. -Odparłam znudzona i zaczęłam bawić się długopisem leżącym na biurku.
-Trochę, a co zazdrosna?-Zadrwił.
-Raczej zniesmaczona, chodź to nie pierwszy jego taki raz.- Powiedziałam od niechcenia, a on podszedł bliżej i usiadł na biurku. Spiorunowałam wzrokiem chłopaka i wstałam z krzesła chcąc wyjść z gabinetu, jednak zatrzymał mnie mój papa, znikąd stając przede mną. Spojrzałam na niego z uniesioną brwią.
-Już mnie zostawiasz?-Spytał głaszcząc mnie po łbie, czochrając mi włosy.
-Papa, chciałabym pójść na lekcję w porządku dziennym.-Zaśmiałam się odpychając węża od siebie z uśmiechem na twarzy.
-Jesteś zła?-Spytał znikąd wyciągając szczotkę i mi ją dając. Zaczęłam się czesać.
-Tjaaaaa.....
-I będziesz zła?
-Tja....
-Jak długo?
-Do puki nie przestaniesz....
-Okrutna.
-Zboczeniec, gej i pedofil. Nie lubię tych słów i nienawidzę osób na których mogę tak powiedzieć.
-Ale....-Zaczął wąż.
-Ale to ty se możesz do Mitsukiego, a nie do mnie, rok temu zmarła matka, a ty już zaczynasz, czy ja nie mogę mieć normalnego ojca?-Spytałam po czym wepchnęłam mu szczotkę w zęby i wyszłam z sali, jednak wróciłam się jeszcze dwa kroki i spojrzałam na niego.
-Tsunade kazała ci uzupełnić tematy od stycznia.-Uśmiechnęłam się wrednie, po czym ruszyłam korytarzem do wyjścia ze szkoły, usiadłam na fontannie przed szkołom i założyłam słuchawki, oraz wyjęłam z torby książkę. Nie miałam ochoty iść na ostatnią lekcję gdyż byłam cholernie zła, Safira usiadła mi na ramieniu a ja pogłaskałam ją po łbie. Nudząc się jak nie wiem co zaczęłam śpiewać moją ulubioną piosenkę.
Kiedy nagle z mojego transu śpiewania i czytania Grey'a wyrwał mnie głos tego zboczuszka, czarnowłosa który był ofiarą mojego ojca.
-Ymmm? Fajnie ci było z moim ojcem?-Wysyczałam gorzej niż wściekły Orochimaru, patrząc na niego tak jakbym zaraz miała go zabić.
Sasuke?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz