Pokręciłem głową parskając cicho. Widok jak widok. Mogło być lepiej, a mogło być również gorzej. I tak większość czasu spędzałem z gitarą albo przed kompem, ewentualnie telewizorem grając w gry wideo.
- Czepiasz się, mała. - rzuciłem tylko.
- Mała? Mam 181 centymetrów wzrostu... - uniosła pobłażliwie brwi patrząc na mnie tak, jakby zaraz się miała roześmiać.
- Dla mnie dalej jesteś mała. - wyszczerzyłem się. W końcu metr dziewięćdziesiąt osiem to więcej niż osiemdziesiąt jeden, zwłaszcza, że Kichi była chuda, a ja raczej wysportowany, więc dodatkowo czyniło mnie to masywniejszym i większym. Tym razem to ona parsknęła.
- No śmieszne. - zadrwiła, ale z takimi figlarnymi iskierkami w oczach. Przysunąłem się bliżej niej, kładąc jej dłonie w biodrach i niechcący podciągając jej lekko bluzkę.
- Bardzo... Wręcz przezabawne... - wymruczałem z flirciarskim uśmiechem, w którym ukazałem jej śnieżnobiałe kły.
- Ty niegrzeczny chłopczyku... - spojrzała na mnie karcąco. W tym momencie drzwi się otworzyły, a do środka zajrzał Itachi.
- Sasuke... Ona ma jakieś szesnaście lat, zostaw ją w spokoju i lepiej powiedz, czy chcecie coś do picia. - zganił mnie patrząc mi karcąco w oczy.
- Może zacznijmy od tego, że wyjdziesz... Co, braciszku? - uśmiechnąłem się jakże sztucznie. Westchnął tylko kręcąc głową.
- Tylko żeby nie było, że nie ostrzegałem. - zastrzegł jeszcze i wyszedł. Przewróciłem oczami i przeniosłem znów wzrok na Kichi. Nachyliłem się.
- Nie zwracaj na niego uwagi... Jest wybitnie, wręcz niezdrowo poprawny... - wyszeptałem jej do ucha pociągająco i chciałem zatopić nos w jej włosach, ładnie pachniała, ale sprawnie się odchyliła, nie pozwalając mi bardziej się zbliżyć. Spojrzałem na nią z zawadiacko uniesioną jedną brwią. - Jaka niedostępna... Coraz bardziej mi się ta gra podoba... - oznajmiłem kiedy mnie odepchnęła z jakże karcącą miną. Znów pokazałem jej kły. - Napijesz się czegoś? Woda, sok, cola? - zaoferowałem jak gdyby nigdy nic.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz