Spojrzałem na dziewczynę, która dosłownie trzęsła się z zimna.
- Dałbym ci koszulę, ale nie wypada mi się tak publicznie rozbierać. - oznajmiłem rozbawiony nieco.
- Śmieszne... - powiedziała przekornie mimo, że dzwoniła zębami.
- No już, chodź. - zaśmiałem się pod nosem i pociągnąłem ją za sobą do swojego auta. Otworzyłem jej drzwi po stronie pasażera, a potem sam wsiadłem po stronie kierowcy. Włączyłem ogrzewanie.
- Lepiej? - zapytałem patrząc na nią.
- Dużo. - potwierdziła kiwając energicznie głową i jeszcze raz pocierając ramiona. - Fajne auto. - dodała.
- Niedawno zmieniłem, stare mi się znudziło... - powiedziałem tylko.
- A jakie byki stare? - zerknęła na mnie.
- Mustang. Miałem go dwa lata, ale mi się znudził. - wzruszyłem ramionami. - Odwieźć cię już do domu, czy chcesz się jeszcze gdzieś kopnąć? - zmieniłem temat wykręcając i włączając się do ruchu.
- Dopiero wpół do dziesiątej... Co chcesz robić? - zapięła się.
- Możemy pójść się czegoś napić albo coś zjeść... - zaoferowałem zerknąwszy na nią pół okiem.
- No okay. To ty wybierz gdzie. - skinęła głową.
Przywiozłem nas do restauracji sushi niedaleko mojego apartamentu, bo była dobra i przyjemna. Kelner zaprowadził nas do stolika i przyjął zamówienie, a niedługo potem dostaliśmy co chcieliśmy. Po skończonej kolacji zapłaciłem nie pokazując dziewczynie ile kosztowało, a potwm zaprosiłem ją do siebie.
- Jestem...! - krzyknąłem wchodząc do środka po tym, jak przepuściłem Kichi w drzwiach pierwszą, a potem zamknąłem drzwi.
- Jest późno, gdzie się włóczyłeś tyle czasu? - rozległ się głos mojego brata, który po chwili pojawił się w korytarzu. - O. Nie wiedziałem, że przyprowadzisz koleżankę. - uśmiechnął się.
- Kichi, Itachi. Itachi, Kichi. - przedstawiłem ich sobie i potem podciągnąłem dziewczynę za sobą do swojej sypialni.
- Masz... wysokie sufity... - powiedziała rozglądając się po ścianach i analizując pomieszczenie.
- Mam klaustrifobię. - wyjaśniłem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz