czwartek, 30 czerwca 2016

Od Sasuke CD Kichi

O losie... Jaki o był duży...! Ostatnio widziałem bo jako niemowlę, teraz miał prawie sześć lat... Był potwornie uroczy... Włosy miał po mnie, a wielkie, niebieskie oczy po Kichi. Kucnąłem i przytuliłem go.
- Hejka, młody...! Strasznie już jesteś duży! Mama cię szpinakiem faszeruje? - zaśmiałem się wdychajac jego słodki, dziecięcy zapach.
- No trochę... chociaż za dobry to akurat szpinak nie jest... Wolę pomidorki... - powiedział kręcąc noskiem, na co się zaśmiałem. Tutaj widać wdaje się we mnie. Poczochrałem go po włoskach.
- No i jak? Fajnie w tym przedszkolu? Masz jakichś kolegów fajnych, może koleżanki? - zacząłem z nim rozmawiać, a on był wyraźnie wyjątkowo rozradowany. Buzia rozkosznie mu się śmiała, aż się na sercu cieplej robiło, jak na niego patrzyłem.
- Może pójdziemy na lody? - zapytał nagle wesoło, patrząc na mnie ze świecącymi oczami.
- O ile mama się zgodzi... - spojrzałem na Kichi, posyłając jej delikatny wdzięczny uśmiech. Cieszyłem się, że w ogóle dała mi się z nim zobaczyć... Nie musiała mi pozwalać, w końcu nie rozstaliśmy się w pokoju, a raczej dość ostro skłóceni...

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz