Nie za bardzo ogarniałem tą dziewczynę, wydawała mi się jakąś taką nie typowa, tajemnicza a za razem znudzona tym życiem, dziwne na prawdę dziwne, z resztą nie ważne. Ruszyłem na salę gimnastyczną gdzie miał odbyć się trening koszykówki, jak zawsze dużo chętnych, szkoda że po lekcjach chęć wszystkim odchodzą, chodź z drugiej strony nawet ja nie chciał bym tu siedzieć po zajęciach.
-Dobra Panie i Panowie zaczynajmny więc - Odparłem stając przed nimi. - Słuchajcie będę trenował was przez dwa tygodnie, potem wraca już wasz ukochany nauczyciel, chyba nie muszę go przedstawiać - Moja wypowiedź była krótka i zwięzła.
-Dla czego nie możesz nas uczyć dłużej ? - Zapytała jedna z dziewczyn, oh jaki ja mam kłopot z tymi imionami, nie pamiętam nawet jak ona się nazywa.
-Jestem tu na zastępstwie, więc nie posiedze tu z wami długo - Odparłem zgodnie z prawdą, od razu zmieniając temat. -Z resztą nie czas na rozmowy, oglądałem was dziś troszeczkę i wiem kto jest lepszy, a kto jeszcze troszkę musi poćwiczyć, dla tego też zacznijmy od podstaw kozłowanie, rozgrzewka a potem krótka gra w kosza, macie na to godzinę - Wytłumaczyłem im mniej więcej co mają robić, na moje szczęście wszysty rozumieli co się do niech mówiło, dzięki czemu nie musiałem aż tak martwić się o tą rozgrzewkę, trochę gorzej było już z grą. Zmęczony zachowaniem niektórych po prostu zabrałem piłkę grając z nimi, przynajmniej w taki sposób mogłem im trochę pomóc, ucząc przy tym niektórych podstaw...Po lekcjach wszyscy rozeszli się do domu, na moje szczęście i ja mogłem w końcu do niego iść, jak zawsze powolnym krokiem wyszedłem z pracy, nie przejmując się już niczym. Zmęczony jak zawsze kierowałem się do parku, tam można było na prawdę odpocząć. Usiadłem na jednej z ławek, patrząc na...no właśnie na co ? Na niebo ? Na trawę ? Na drzewa ? Eh na coś na pewno patrzyłem, w głowie słysząc gadanie moich porąbanych bestii.
-Zamknijcie się już - Warknąłem nie mając ochoty słychać ich kłótni.
~Chciał byś - Mruknął nie zadowolony Kurama.
-Nawet nie wiesz jak bardzo - Mruknąłem wystając z ławki, chciałem iść już do domu, niestety los nie miał zamiaru być taki łaskawy, zamiast spokojnego pójścia do domu musiałem walnąć jeszcze w kogoś.
-Przepraszam - Odparłem patrzącna dziewczynę, no tak to była ta cała Kichi, wow zapamiętałam imię, normalnie sobie zaklaszcze. -Kichi co ty tu robisz ? - Zadałem cholernie głupie pytanie.
-Em idę a nie widać ? - Odparła niby to spokojnie.
-No niby widać - Odparłem.
-Więc po co to głupie pytanie ?
-Eh nie wiem, pierwsze co mi do głowy przyszło - Odparłem.
-Dziwny jesteś na prawdę dziwny -Mruknął nie zadowolona.
-I kto to mówi - Mruknąłem.
-Normalna nastolatka ?
-Prawie normalna - Poprawiłem ją.
-Co znaczy prawie ?
-No prawie, normalne nastolatki to typowe słodkie dziewczyny, które chodzą do szkoły, spotykając się z przyjaciółmi, lub siedzą w domu na kompie i grają w osu - Odparłem spokojnie, nie miałem zamiaru jej obrazić, ja po prostu powiedziałem jak jest tyle w temacie.
<Kichi hym ta wena z rana jest dziwna>
Ps. Przepraszam za błędy, jestem na fonie, tak to jest gdy siedzi się u chrzesniaka :')
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz