No super. Jak zawsze najpierw robię potem myślę i zawsze są konsekwencje. Z reguły sprytnie ich unikam, no ale nie mogłem jej przecież tak po prostu powiedzieć "Cześć" i jej tak zostawić... To by było po pierwsze okropne z mojej strony, a po drugie tylko tchórz i dupek by tak zrobił. Westchnąłem mając zamknięte oczy.
- No nie mogę cię przecież samej z dzieckiem zostawić... Sama jesteś dzieckiem... - powiedziałem wzdychając.
- Daj spokój. Dam sobie radę, nie chcę cię przymuszać... - odparła, ale jej przerwałem:
- Nie gadaj bzdur. Gdyby to był przymus, to bym tego tym bardziej nie zrobił. Jakoś się z tobą przespać mogłem, to teraz mogę pomóc. A raczej powinienem, bo to nie tylko twoje dziecko, no nie? - spojrzałem na nią swymi czarnymi oczami. - Nie nadaję się i w ogóle, no ale samej cię nie zostawię... Aż takim dupkiem nie jestem. - dodałem puszczając jej oczko. - I w sumie wiesz co...? - kontynuowałem, a ona spojrzała na mnie pytająco. Położyłem jej dłoń na brzuchu, by pocałować ją czule w usta. - To może i trochę dziwne, co teraz powiem i w ogóle, ale gdzieś tam w środku może nawet trochę się cieszę. - uśmiechnąłem się.
Nie powiedziałbym jej tego w prost, to nie w moim stylu, no a jakieś pozory tego niezależnego basiora trzeba przecież zachować, probs sam się nie zarobi, ale chciałem żeby wiedziała, że jednak coś tam czuję.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz