Spojrzałam na chłopaka, zaciskając pasek od torby.
-Nie mam w domu nic do roboty.......Mogę ci pomóc?-Spytałam patrząc na stos papierów.
-Skoro chcesz, to nic ciekawego.-Odparł, a ja usiadłam obok niego, Naruto wytłumaczył mi co i jak, po czym zaczęliśmy pracę. Z początku siedzieliśmy cicho, kiedy nagle on przerwał ciszę.
-To Kichi, rodzice nie będą się martwić?-Spytał nagle.
-Rodzice? Mój ojciec jest w pierdlu za gwałt na nieletnim, a matka nie żyje od roku, do tego moje rodzeństwo ma mnie w głębokim poważaniu.... Jestem sama, nikt się mną nie przejmuję.-Powiedziałam cicho, a chłopak przez dłuższą chwilę wpatrywał się we mnie co wcale mi nie sprzyjało, zarzuciłam kaptur od bluzy na głowę.
-Wiem co czujesz, doskonale cię rozumiem. -Powiedział pół szeptem.
-Skąd?-Zapytałam krótko, patrząc na niego z pod kaptura.
-To długa historia.....-Odparł.
-Mamy czas.-Uśmiechnęłam się lekko zdejmując kaptur z moich czerwonych włosów.
Chłopak zaczął mówić mi o sobie trochę, a ja jemu. W końcu skończyliśmy pracę, i mieliśmy się już rozstać, ale kiedy tylko wyszliśmy z gabinetu Naruto postanowiłam podjąć decyzję.
-Naruto? Chętnie podejmę się tego wyzwania. -Powiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
Chłopak zaczął mówić mi o sobie trochę, a ja jemu. W końcu skończyliśmy pracę, i mieliśmy się już rozstać, ale kiedy tylko wyszliśmy z gabinetu Naruto postanowiłam podjąć decyzję.
-Naruto? Chętnie podejmę się tego wyzwania. -Powiedziałam uśmiechając się do chłopaka.
Naruto?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz