Kiedy dziewczyna wyszła, Orochimaru odłożył szczotkę na biurko i
odwrócił się, by na mnie spojrzeć. Nie ruszyłem się w tym czasie z
miejsca. Podszedł i chciał mnie złapać za brodę, ale zwinnie się
uchyliłem i go wyminąłem, na odchodnym pokazując mu środkowy palec z
pełnym złośliwości uśmiechem przyklejonym do twarzy, a potem wyszedłem z
sali biologicznej.
Wyszedłem ze szkoły chcąc pojechać do domu, ale zobaczyłem tamtą Kichi. Ładna laska, nie raz widziałem ją w różnego rodzaju magazynach i przyznać muszę, że była super. Podszedłem więc do niej.
- Ymmm? Fajnie ci było z moim ojcem? - syknęła patrząc na mnie tak, jak gdyby zaraz chciała mi co najmniej oczy wydrapać. Uśmiechnąłem się drwiąco pod nosem.
- Pff... To, że twój staruszek jest pedziem to nie moja wina. Mnie nie kręci. - parsknąłem.
- Ta. Widać było. - fuknęła. - Jakby cię nie kręcił, to byś mu nie pozwolił się dotykać. - dodała sycząco.
- Działasz zero-jedynkowo, skarbie. - oznajmiłem posyłając jej takie dziwaczne spojrzenie, którego nijak nie mogła z pewnością zinterpretować. - Bawi mnie i tyle. - zakończyłem uznając temat za wyczerpany. - Robisz coś? - zapytałem zmieniając tor rozmowy.
- A co cię to? - obrzuciła mnie nieufnym spojrzeniem. Wyciągnąłem papierosy z kieszeni i zapaliłem. Wypuściłem dym z płuc, by spytać:
- Dasz się zaprosić na drinka? - zaoferowałem.
<?>
Wyszedłem ze szkoły chcąc pojechać do domu, ale zobaczyłem tamtą Kichi. Ładna laska, nie raz widziałem ją w różnego rodzaju magazynach i przyznać muszę, że była super. Podszedłem więc do niej.
- Ymmm? Fajnie ci było z moim ojcem? - syknęła patrząc na mnie tak, jak gdyby zaraz chciała mi co najmniej oczy wydrapać. Uśmiechnąłem się drwiąco pod nosem.
- Pff... To, że twój staruszek jest pedziem to nie moja wina. Mnie nie kręci. - parsknąłem.
- Ta. Widać było. - fuknęła. - Jakby cię nie kręcił, to byś mu nie pozwolił się dotykać. - dodała sycząco.
- Działasz zero-jedynkowo, skarbie. - oznajmiłem posyłając jej takie dziwaczne spojrzenie, którego nijak nie mogła z pewnością zinterpretować. - Bawi mnie i tyle. - zakończyłem uznając temat za wyczerpany. - Robisz coś? - zapytałem zmieniając tor rozmowy.
- A co cię to? - obrzuciła mnie nieufnym spojrzeniem. Wyciągnąłem papierosy z kieszeni i zapaliłem. Wypuściłem dym z płuc, by spytać:
- Dasz się zaprosić na drinka? - zaoferowałem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz