czwartek, 30 czerwca 2016

Od Naruto Cd Kichi

Wyjazd z Japonii na tak długo w sumie był dla mnie najlepszym rozwiązaniem, wyjechałem przemyślałem parę spraw, po czym po roku wróciłem tu...tu do domu którego tak przedtem nie znosiłem. Jednak to wszystko zmieniło się przez ten czas, w końcu byłem już rok starszy, a przy tym bardziej dojrzały, widziałem i rozumiałem więcej niż rok temu, niby zwyczajny nic nie znaczący wyjazd a aż tyle potrafił zmienić w moim życiu.Po powrocie do Japonii, zająłem się pomocą dla małych dzieci z domu dziecka, w końcu były tak samo opuszczone jak ja w ich wieku. Każdego dnia starałem się pomóc im, każdego dnia chciałem widzieć ich uśmiech na twarzy, każdego dnia chciałem by te dzieci były szczęśliwe, ku mojemu zaskoczeniu grupa dzieci którymi się opiekowałem uwielbiała śpiewać, dzięki czemu i ja mogłem odkryć nic nie znaczący dla mnie do dziś talent. Talent który pomógł mi pocieszyć nie jedno smutne dziecko, i zetrzeć nie jedną łezkę z ich oczka. Dziś minęło pół roku od dnia w którym wróciłem do Japonii, było mi tu dobrze, nawet lepiej niż mogłem sobie wyobrazić, Jak zawsze wstałem wczesnym rankiem, ogarnąłem się z wielkim trudem, po czym bardzo szybko wyszedłem z domu, od razu kierując się do mojej gróbki dzieciaków. Gdy tylko mnie zobaczyli ucieszyli się jak zawsze wykrzykując głośno moje imię.
-Naruto, dziś nasz występ !!!! - Zawołały szczęśliwe dziewczęta, ciesząc się jak jeszcze nigdy wcześniej, w sumie cieszyłem się razem z nimi, pomogłem przygotować się całej grupce dzieciaków, jedni z nich byli starsi gdzieś tak w wieku szesnaście siedemnaście lat, inni zaś dziesięć do dwanaście, eh taka gróbka mi się trafiła co poradzić.
-Jesteście gotowi ? - Zapytałem patrząc na czternastkę dzieciaków.
-TAK!!! - Krzyknęli a ja na chwilę zamilkłem.
-Chwileczkę a gdzie jest Ami ? - Zapytałem rozglądając się do koła.
-Siedzi w swoim pokoju, trochę boi się tego występu - Odpowiedzi udzielił mi Maxim, bardzo bliski przyjaciel Ami.
-Dobra dzięki - Zawołałem kierując się do pokoju, mojej siedemnastoletniej podopiecznej.
-Cześć młoda, czemu nie chcesz iść śpiewać ? przecież tak ładnie ci to wychodzi - Odparłem wchodząc do jej pokoju, Ami spojrzała na mnie cicho wzdychając.
-Ja nie jestem zbyt dobra, chyba się nie nadaję - Szepnęła patrząc na mnie.
-Tak myślisz ? hym zaraz to sprawdzimy - Odparłem biorąc do ręki gitarę, nie czekając na jej słowa zacząłem śpiewać, piosenkę której sam ją nauczyłem.
Tak jak się mogłem spodziewać Ami zaczęła śpiewać zemną, co się dziwić potrafiłem przekonać innych do zaśpiewania czegoś, na prawdę nie typowego.
-I jak się teraz z tym czujesz ? - Zapytałem przestając grac na gitarze.
-Dobrze, na prawdę dobrze dziękuję Naruto - Szepnęła tuląc mnie, po czym wybiegła do reszty swoich przyjaciół, uśmiechnąłem się pod nosem wychodząc z pokoju. To właśnie w tedy usłyszałem mój telefon, spojrzałem na niego dość zaskoczony.
-Zastrzeżony ? ciekawe kto to może być - Zapytałem sam siebie odbierając połączenie. - Hallo?- Odparłem dość spokojnie kierując się w stronę mojej gróbki.
-Hej Naruto to ja Kichi.....Jesteś w Japonii? - Zapytała a mnie zagięło.
 -KICHI?! Boże, już jadę gdzie jesteś?! - Spytałem zaskoczony.
-W domu - Tyle wystarczyło mi bym mógł się rozłączyć, od razu podszedłem do mojej gróbki dzieciaków, życząc im powodzenia, mówiąc przy tym iż muszę szybko gdzieś pojechać,nie zbyt zadowolone dzieciaki, skinęły jednak głową żegnając się zemną. Szybko wyszedłem z budynku, kierując się do mojego auta, było nim zwykłe Audi S5, jednak nie to jest teraz ważne, wsiadłem do auta ruszając w dobrze mi znanym kierunku,w nie całe piętnaście minut pojawiłem się przed domem mojej przyjaciółki. Oczywiście na dzień dobry gdy tylko ją zobaczyłem, zacząłem wypytywać ją o to i tamto, by po dłużej chwili zamilknąć jak grób, gdyż dziewczyna nie zawsze odpowiadała na moje pytania, okej szanuję to i nie narzucam się.
-A to kto to?- Zapytałem widząc małego słodkiego chłopca.
-To mój syn, a jego ojciec to dupek, którego nienawidzę - Odparła zła.
-Aż tak z nim źle ? - Zapytałem troszeczkę zaskoczony, jej słowami.
-Znasz go....
-Kto to?
-Sasuke Uchiha- Mruknęła nie zbyt zadowolona.
-S.Serio ? - Wydusiłem po chwili trochę zaskoczony, znałem go bardzo dobrze, i wiedziałem jaki jest, lubił bawić się dziewczynami, w sumie ja nic do tego nie miałem, to jego sprawa jednak to była moja przyjaciółka i to trochę mnie bolało.
Tak......Nie chcę go już znać.-Szepnęła. - Potrafi tylko ranić - Dodała po chwili.
-On, taki jest...... Zawsze taki był. - Powiedziałem cicho.
-Przez jego brak zdrowego rozsądku, Ciel cierpi. Tu już nie chodzi o mnie.-Szepnęła, widząc jej smutek westchnąłem cicho podchodząc do niej, przytuliłem ją delikatnie gładząc jej długie pięknie pachnące włosy.
-Cieszę się, że tu jesteś - Szepneła cicho, na co jedynie się uśmiechnąłem.
-Nie martw się, może w końcu zmądrzeje, przecież ma pięknego syna, taki uroczy maluch - Odparłem patrząc na chłopca. - Mogę ? - Zapytałem patrząc na nią, dziewczyna bez słowa podała mi chłopca, a ja zacząłem się z nim bawić, maluch śmiał się prze uroczo, bawić moim naszyjnikiem.
-Też ci się podoba - Zaśmiałem się zdejmując naszyjnik z swojej szyi. - W takim razie ci go dam, przyniesie ci szczęście, tak jak przynosił do tej pory mi - Odparłem uśmiechnięty, chłopiec znów się zaśmiał bawić naszyjnikiem.
-Przecudne dziecko, przypomina mi trochę pewnego chłopca którym teraz się opiekuję, mały chorowity ale bardzo słodki, jednak wracając do tematu, rozmawiałaś z Sasuke o tym co ci się w nim nie podoba ? - Zapytałem patrząc to na dziewczynę, to znów na chłopca który cały czas przykuwał moją uwagę, swoim zachowaniem, prze urocze dziecko.

<Kichi ?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz