Parsknąłem śmiechem patrząc na nią niemało rozbawiony.
- Tylko się nie popłacz! - roześmiałem się, a ona posłała mi mordercze spojrzenie nagle przewracając mnie na plecy i zaczynając łaskotać. Spojrzałem na nią jak na idiotkę, przestając się śmiać. Nieco zbiło ją to z tropu. - Nie mam łaskotek, skarbie. - oznajmiłem jakże pełnym satysfakcji głosem.
- Jesteś jakiś wybrakowany... Szpinaku nie lubi, łaskotek nie ma... A co ty masz, pierzaku? - lekko się zbulwersowała, ale teatralnie.
- Oj już ty wiesz co ja mam, a czego ty nie masz. - spojrzałem na nią unosząc sugestywnie jedną brew.
<XD?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz