Od mojego i Naruto ostatniego spotkania minęło już dużo czasu, a dokładniej półtora roku. Ciel miał już 9 miesięcy, a ja miałam już dość Sasuke. On, on na prawdę nie widział że mnie rani? Miałam dość tego dupka, jednak moim braciom nie miałam zamiaru się wyżalać, tak więc zadzwoniłam do mojego przyjaciela.
-Hallo?-Usłyszałam głos Naruto.
-Hej Naruto to ja Kichi.....Jesteś w Japonii?-Sypałam spokojnie.
-KICHI?! Boże, już jadę gdzie jesteś?!-Spytał.
-W domu.....-Odparłam, a w słuchawce usłyszałam już tylko "pip, pip" westchnęłam cicho i poszłam się przebrać, Włożyłam na siebie sukienkę koloru czarnego w białe grochy. Na to założyłam szarą bluzę i zeszłam na dół do salonu. Sebastian zajmował się Cielem który wyjątkowo go nie lubił. Po jakiś 15 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam, a Naruto prawie mnie napadł....No tak, przecież byłam "porwana" i uznana za zmarłą. Zaprosiłam chłopaka do środka i poszłam z nim do oranżerii, tam usiedliśmy przy stoliku, pijąc słodka herbatę miodową. Patrzyłam w niebieskie oczy przyjaciela, który wypytywał mnie o wszystko. Odpowiadałam jeżeli tylko mogłam, jeżeli ni to po prostu milczałam.
-A to kto to?-Spytał patrząc na Ciel`a którego podał mi Sebastian.
-To mój syn, a jego ojciec to dupek, którego nienawidzę -Mruknęłam zła.
-Aż tak z nim źle?-Spytał.
-Znasz go....
-Kto to?
-Sasuke Uchiha-Mruknęłam zakładając nogę na nogę.
-S-Serio?-Wydukał po chwili.
-Tak......Nie chcę go już znać.-Szepnęłam. -Potrafi tylko ranić.
-On, taki jest...... Zawsze taki był. -Powiedział cicho.
-Przez jego brak zdrowego rozsądku, Ciel cierpi. Tu już nie chodzi o mnie.-Szepnęłam.
Naruto Podszedł do mnie i delikatnie mnie przytulił. Poczułam jak łzy pieką mnie pod powiekami, które spłynęły po moich policzkach. Mój przyjaciel otarł mi je. Wtuliłam się w niego.
-Cieszę się że tu jesteś.-Szepnęłam cicho.
Naruto? T.T Przytul!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz