Tą bluzę na prawdę mógł sobie darować, no ale skoro chciał dać mi ją żebym nie zmarzła przez te 10m to okej. W sumie nawet to urocze. Weszłam przez furtkę, a następnie weszłam do domu, od razu dopadł mnie Rin, ale olałam go i poszłam do swojego pokoju, tam Zdjęłam z siebie wszelkie ubrania i weszłam do mojej łazienki aby się wykąpać. Kiedy wyszłam z łazienkami i zawinięta w szlafroki zaczęłam składać ubrania. W końcu w ręce wpadła mi bluza Sasuke. Delikatnie przyłożyłam ją do noska, czując ten uspokajający mnie zapach. Chłopak czasem potrafił być okej, jednak klejenie się do mnie na prawdę mnie odpycha....
Rano obudziło mnie niemiłosiernie dzwonienie budzika, trzasnęłam go tak by przestał dzwonić, po czym wstałam i poszłam wziąść szybki prysznic, ubrać się, zrobić makijaż, zjeść coś itd. Po godzinie wyszłam z domu i weszłam do garażu, dzisiaj padło na zieloną Ninję. Wyjechałam maszyną, ruszając do szkoły. Na parkingu szkolnym zaparkowałam motor i zciągnełam kask, który następnie zaniosłam do szatni aby nic się z nim nie stało. Kiedy przechodziłam między boksami zauważyłam Sasuke, oparłam się o wejście boksu w którym siedział.
-Łapaj. -Powiedziałam krótko rzucając w niego jego bluzą.
-Dzięki.... -Mruknoł łapiąc bluzę, chciał coś powiedzieć, ale za nim się ogarnoł mnie już nie było.... Lekcje mijały mi szybko, jednak nie mogło być dnia w którym nic by się nie stało. Jak zwykle dziewczyny z mojej klasy nie miały co robić po za dokuczaniem mi co powoli sprawiało iż moja psychika siadała. Nie miałam już rodziny, nie posiadałam przyjaciół, byłam sama i jeszcze wszyscy traktowali mnie jak ścierwo. W środku lekcji nie wytrzymałam i na przerwie schowałam się gdzieś za szkołą na boisku. Wlazłam w jakiś kąt tak aby z pierwszego rzutu nie było mnie widać. Po policzkach płynęły mi łzy, może Orochimaru był dla innych okropny, jednak nie dla rodziny. On mnie wychował, kochałam go, a teraz nie mogę nawet go przytulić. Niby mam Rin'a ale on się prawie mną nie interesuje. Zwinęłam się w kłębek i zaczęłam ocierać jakkolwiek płynące łzy. Nie wiem ile tam tak siedziałam, ale nagle ktoś stanoł nade mną, spojrzałam w górę i teraz na prawdę cieszyłam się że mam wodoodporne kosmetyki bo nie wiem czy bym chciała stanąć przed Sasuke zapłakana i jeszcze rozmazana. Nie przejęłam się chłopakiem, czekałam tylko na kolejne drwiny, mocno tuląc do siebie kolana.
Saskuś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz