piątek, 24 czerwca 2016

Od Naruto Cd Kichi

Spojrzałem na dziewczynę nic nie mówiąc, ja w porównaniu do niej nie odbierał bym tej pracy jako coś złego, ma wszystko i nie jeden marzył by o czymś takim, ja wiem coś za coś, jednak yh z resztą nie ważne, lepiej mieć coś takiego niż nie mieć nic, gdyby była biedna za pewne miała by same problemy, a tak przynajmniej ma wszystko.
~Wszystko prócz przyjaciół mi miłość - Wymruczała Matatabi.
~Tak, masz rację wszystko prócz miłość i przyjaźni, chodź ja też nie mam nic, nic prócz was, małego pokoiku i własnego rozumu.
~Najwyraźniej odbierasz to inaczej niż ona - Dodała ogoniasta.
~Masz racje, może właśnie tak jest, nie ważne każdy sam sobie rzepke strudze - Pomyślałem wstając z drewnianej ławki.
-Eh miło było, na prawdę miło było cię poznać ale ja się już zwijam.
-Tak szybko ? - spytała zaskoczona.
-Tak, mam dużo pracy, po za tym nie będę przeszkadzać - Odparłem wychodząc z saułny, dziewczyna wyszła za mną mówiąc.
-A może zostaniesz tu jeszcze chwilę ? - Zapytała.
-Nie, przepraszam cię ale ja muszę już iść, po za tym kontakty z ucznie są mi zabronione - Odparłem spokojnie chcąc wyjść.
-Ale przecież my nic nie robimy - Szepnęła cicho.
-Wiem, i niech tak zostanie, ty wyjeżdżasz za dwa tygodnie, ja wyjeżdżam za dwa tygodnie, pewnie już się nie spotkamy, dla tego lepiej nie zaczynać nie potrzebnych przyjaźni, a właśnie gratuluję, zapomniałem ci powiedzie, cieszę się, że chodź raz mogłem komuś pomóc, no wiesz i powodzenia w miłości, może akurat przez ten czas poznasz swego księcia z bajki - Odparłem uśmiechając się, po czym odwróciłem wychodząc z jej domu, nie czekałem na jej słowa, nie chciałem tego słuchać, znałem sam siebie, i wiedziałem jak to bywało z moimi przyjaźniami tymi damsko męskimi, każde kończyły się na tym samym, nie ja na prawdę nie mam zamiaru znów wyciągać noża, raz już wyciągałem go dwa lata, to na prawdę mi wystarczy, samotność boli ale jest bezpieczniejsza, od przyjaźni i miłości. Zamyślony wróciłem do domu, jak zawsze szybki posiłek i sen.
***
Następny dzień znów to samo znów praca, eh jeszcze tylko tydzień i koniec, ja na prawdę chce już wyjechać, odpocząć po prostu zniknąć. Z takimi myślami wszedłem do szkoły, dziś na szczęście sam Jekson, znany koszykarz postanowił mi pomóc, gdyż to on prowadził zemną lekcje.
-Słuchajcie - Odparłem wchodząc z koszykarzem na chale, od razu w oczy rzuciła mi się Kichi, westchnąłem jedynie mówiąc - Dziś to Jekson was potrenuje, ja muszę coś załatwić, więc gdyby ktoś czegoś potrzebował jestem u siebie - Odparłem zostawiając klasę pod opieką mojego przyjaciela.

Kichi jeśli chcesz coś dodać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz