Zastanowiłem się chwilę, a moje dłonie "bezwiednie" wylądowały na jej pośladkach.
- Pierzaku... - powiedziała ostrzegawczo, ale chyba rozbawiona, bo tak zadziornie.
- Tak? - spojrzałem na nią z taką miną, jakbym nie miał zielonego pojęcia o czym do mnie mówi.
- Gdzie te łapki? - zmarszczyła brwi teatralnie zła. Spojrzałem na swoje dłonie, jakże uważnie się zastanawiając i analizując sytuację.
- No na twoim zgrabnyn tyłku, który chętnie bym obejrzał bez ciuchów. - odparłem najspokojniej na świecie, ale z takim dzikim błyskiem w oczach.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz