środa, 22 czerwca 2016

Od Sasuke CD Kichi

W szkole jak zwykle nuda. Byłem dzisiaj na wszystkich lekcjach, co jest aż dziwne. To był chyba pierwszy taki dzień od... dwóch lat... (?) Zawsze się z czegoś zrywałem, więc to bylo stosunkowo dziwne uczucie. Tak więc po ostatniej godzinie jakoś tak mnie naszła ochota, by sobie porzucać do kosza. Wziąłem piłkę ze składziku i poszedłem na boisko. Jednak kiedy chciałem rzucić trójkę z połowy boiska, zauważyłem kogoś skulonego w kącie. Osoba drżała. Płakała. Zdawało mi się, czy to naprawdę Kichi? To mi jakoś do niej nie pasowało, ale podszedłem. Stanąłem nad zapłakaną dziewczyną. Na moment podniosła na mnie wzrok, by jednak zaraz znów wtulić głowę w kolana i szczelniej otoczyć się drżącymi ramionami. Stałem tak patrząc na nią przez chwilę.
- Chcesz sobie podrwić? No dalej. Wal. - powiedziała gorzko, a jej głos tłumiły jej kolana.
- Miej na nich wyjebane. To co ludzie mówią, nie świadczy o osobie, której to dotyczy, a tylko i wyłącznie o nich samych. - powiedziałem jedynie siadając obok niej.
- Łatwo ci mówić. Na ciebie i twoich bliskich nikt nie pluje. Ciebie wszyscy uwielbiają. - odparła kuląc się mocniej.
- Pff. Daj spokój. Myślisz, że kto całą podstawówkę i gimnazjum słuchał, że jest niechcianą sierotą i patologicznej rodziny i pedałem tylko dlatego, że zamiast grać w nogę wolał siedzieć z gitarą albo książkami? - rzuciłem.
- No raczej nie ty... - oznajmiła cicho.
- Mój brat zabił mi całą rodzinę. Cały Klan. Całe życie wszyscy patrzą na mnie jak na wyrzutka, zakałę na nazwisku. Każdy wolałby, żebym i ja umarł. Dlatego tak bardzo potrzebuję swojego drugiego życia. Tego na scenie. Tam wszyscy, którzy stoją na płycie i siedzą na widowni mnie kochają. I pozwalają pokazać, że nie jestem nic nie wartym gównem. Mam swój zespół, który jest jedynymi ludźmi poza Itachim, na których mi głębiej zależy... którzy są mi bliscy... Całe życie miliardy razy nasłuchuję się, że powinienem umrzeć, że jestem beznadziejny... Wszyscy plują na mój Klan, na mojego brata i rodzinę. Od zawsze. Ale ja staram się być ponad to i szukać ludzi, którym warto zaufać gdzie indziej. Tam, gdzie potrafią mnie docenić. Skoro taka ważna jest dla ciebie opinia tej bandy debili, to siedzeniem tutaj i użalaniem się nad sobą wiele nie zrobisz. Więc przestań się mazać, bo jak ci jeszcze tapeta spłynie, to wszyscy będą mieli dodatkowo bekę. - puściłem jej oczko.

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz