poniedziałek, 27 czerwca 2016

Od Kichi cd Sasuke

Lekarze położyli Sasuke i po chwili uspokoili krwawy kaszel, wstrzyknęli mu jakiś lek i poszli. 
Usiadłam obok niego i pogłaskałam go delikatnie po policzku.
-Przepraszam.....-Szepnęłam i delikatnie go przytuliłam.
-Za co?-Spytał kładąc rękę na moje plecy. -Przecież to nie twoja wina.
-Moja, właśnie że moja, gdybym nie dostała w nocy histerii nic by ci się nie stało. 
-Kichi?! Przecież ktoś próbował poderżnąć ci gardło! -Warknął Log. -Przestań go przepraszać. -Dodał.
-Wyjdź stąd. -Powiedziałam krótko, jednak tak oschle i zimno, że przez mojego brata przeszedł dreszcz. Jeszcze nigdy nie powiedziałam nic takim tonem, wszyscy spojrzeli po mnie zaskoczeni.
-Robię to co uważam za słuszne.-Syknęłam gorzej niż bazyliszek.
-Kicia?-Spytał Sasuke, patrząc na mnie wielkimi oczami.
-Tak?-Spytałam słabo.
-Jak to? Co on mówi?-Spytał jakby.....Wystraszony (?)
-Polują na nią mordercy z najwyższej półki.....-Syknął Log. 
-LOG!-Warknęłam piorunując go spojrzeniem.-Mówiłam byś wyszedł. -Wysyczałam, podobnie jak robił to mój ojciec gdy był zły. 
-Kichi? To prawda?-Chłopak ujął mój policzek. 
-Nie, gada od rzeczy. Jakiś psycho fan wparował mi przez okno i zaczął się do mnie dobierać, ale nic mi nie zrobił. -Uspokoiłam go  położyłam głowę na jego brzuchu.

Sasuke?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz