Uśmiechnąłem się pod nosem z satysfakcją.
- No cóż... Ma się "to coś"... - rzuciłem patrząc na nią zadziornie. Parsknęła cicho, wciąż starając się unormować oddech.
- Przede wszystkim to ty masz całą masę skromności... - oznajmiła sarkastycznie, patrząc w me czarne niczym obsydian tęczówki.
- No oczywiście. To moja najmocniejsza cecha. - wyszczerzyłem się dziko i lekko przejechałem językiem po jednej z licznych malinek, jakie zostawiłem na jej szyi, ramionach i dekolcie. Zamruczała zadowolona, by musnąć nosem mój policzek, a potem mnie pocałować. Oddałem pocałunek i wstałem.
- Co robisz? - spytała siadając, przytrzymując sobie koc tak, by zasłonić swe zgrabne ciało. Heh. Przecież i tak już ją widziałem... Nie wiem, w czym problem...
- Muszę wracać. Mam nagrania, nie powinienem się spóźnić. - wyjaśniłem zakładając spodnie.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz