czwartek, 23 czerwca 2016

Od Sasuke CD Kichi

Uśmiechnąłem się pod nosem. Coraz bardziej mi się podobało.
- No idziemy, idziemy. - rzuciłem wstając z łóżka i podchodząc do drzwi. Kiedy mijałem ją w drzwiach, lekko uszczypnąłem ją w udo, na co trzepnęła mnie po rękach z miną mówiącą: "Ty niegrzeczny chłopczyku. Łapki przy sobie." Jednak mimo wszystko było to trochę przekorne.
Zaprowadziła mnie do hali i rzuciła piłkę. Zakozłowałem, dobrze się odbijała, ogólnie dobra piłka. Rzuciłem raz od niechcenia, rzecz jasna trafiając.
- To jak? Jeden na jeden, tym razem na poważnie? - zapytałem łapiąc piłkę po tym, jak odbiła się od ziemi.
- Okay. Tylko nie płacz, jak przegrasz. - uśmiechnęła się złośliwie.
- Co za menda... - powiedziałem sam do siebie kręcąc głową, ale z uśmiechem. Rzuciłem jej piłkę. - Jesteś dziewczyną. Zaczynaj. - poleciłem.
- Jak wolisz. - wzruszyła ramionami i zaczęła kozłować i ruszyła w stronę kosza. Szybka dzika chica, nie powiem. Jednak wiedząc już, że jest dobra, byłem gotowy na takie ostre zagranie, więc tym razem ją zablokowałem.

Pierwszy kosz należał do mnie, drugi do niej, potem znów jej, a potem dwa moje. Ostatecznie zakończyło się remisem 15 do 15, kiedy przerwał nam jej straszy brat chyba. Rin się nazywał? Możliwe.
- Kichi, co to za auto przed dome....? - zaczął, ale widząc mnie urwał. Oooo... Już wiem skąd go znam. Z rozprawy. - Co on tu robi? - wydusił.
- Gramy sobie, nie widać? - zapytała Kichi ocierając pot z czoła. Przeczesałem grzywkę palcami.
- Aha... No dobra... Tylko nie szalejcie zbytnio... czy coś... - powiedział trochę zbity z tropu i wyszedł z hali.
- To co? Gramy dal...? - spytała odwracając się i patrząc na mnie, ale urwała zaskoczona widząc, jak zdejmuję T-shirt. - C-co ty robisz? - wydusiła.
- Gorąco. - odparłem wycierając pot z czoła koszulką, po czym rzuciłem ją na ziemię w kąt. - Gramy dalej? - zapytałem patrząc na nią. Wkrótce wróciliśmy do gry.


Po kwadransie jej lokaj, całkiem mi się podobał, ładna dupa, przyniósł nam wodę. Usiedliśmy na ławce pod ścianą nieco zdyszani, bo się wzajemnie wymęczyliśmy.
- Jesteś całkiem dobra... jak na dziewczynę... - powiedziałem z zadziornym uśmieszkiem, patrząc na nią pół okiem.



<Sasek taki dziki... XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz