Wielce zadowolony wziąłem ją na ręce, a potem pocałowałem namiętnie, co z przyjemnością oddała, a nawet przygryzła mą wargę. Heh. Lubię ją z każdą chwilą bardziej.
- To prowadź. - poleciłem, a ona powiedziała mi, gdzie mam iść.
Łazienka była wielka jak stodoła, no może nie, ale naprawdę duża. Posadziłem Kichi na pralce, by zacząć pieścić jej wargi swoimi, co odwzajemniała nie bez lubości, oplatając mą szyję ramionami i wplatając palce w me czarne włosy.
- To jak...? Sama się rozbierzesz, czy mam ci pomóc..? - wymruczałem jej w usta między pocałunkami, w trakcie kiedy moje dłonie muskały delikatnie skórę jej talii.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz