-Przestań mnie obrażać!!! -Warknęłam przyciskając go do ściany. -Ja nie jestem żadną Suką i nie masz prawa tak do mnie mówić. -Syknęłam.
-Ach tak? No właśnie widzę. -Wywarczał na mnie.
-Nie wkórwiaj mnie. -Ostrzegam. To co do mnie mówił zaczęło mnie denerwować, że zaczęłam zabijać, nie znaczy że kogo kolwiek się słucham, jestem im tu jak wrzód na dupie, a jestem tu tylko dla tego że sama nie byłam w stanie obronić chorego Sasuke i Ciela jednocześnie. Slender nie raz groził że ich zabiję, a był jedną z niewielu osób których się bałam.... A może nawet jedyną?
-Bo co? Jesteś tylko..... -Zaczoł jednak nie skończył bo dałam mu z całej pety w twarz.
-A spróbuj skończyć..... -Warknęłam. -Nikogo tu nie słucham i nie należę do tej bandy, a moja psychika siadała już dawno temu.... Wiesz co? Gniłam tu rok tylko dla tego że jestem za słaba aby przeciwstawić się 20 mordercą. Srałam się z tymi pojebami bo prubowałam was chronić, a ty, ty miałeś mnie w dupie, wyszedłeś ze szpitala i mnie olałeś. Fajny z ciebie..... W sumie to nawet nie wiem kim ty już dla mnie jesteś? Myślisz że chciałam wracać gdzieś, gdzie wszyscy mają mnie w dupie? -Warknęłam puszczając go i idąc pod ścianę, kiedy nagle poczułam jak zjawia się za mną Slender, Warknęłam i dźgnęłam go w brzuch.
-Co ty robisz? -Usłyszałam w myśli i odwruciłam się do niego przodem uśmiechając się.
-Teraz się odwdzięczę. -Slender cofnął się i wyszedł z pokoju kiedy ja prdybliżałam się. Później dało się usłyszeć krzyki Slendera, przypominający ryk smoka. Skatowałam potwora, zabiłam najokrótniej jak potrafiłam. Czyli po prostu zabiłam ofiary z których czerpał energię życiową. Po chwili wróciłam do pokoju i usiadłam obok Sasuke, który miał już siniaka na policzku i rozciętą warge. Spojrzałam na niego.
-Nienawidzę cię..... Za to że tak bardzo cię kocham. -Szepnełam, oddychając głębiej.
Saskuś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz