czwartek, 30 czerwca 2016
Od Sasuke CD Kichi
Od Kichi Cd Sasuke
Sasuke?
Od Kichi Cd Naruto
-To idziemy?
-Tak..... -Szepnoł Naruto patrząc na mnie, zjadajac mnie wzrokiem. Uśmiechnąłam się lekko.
-Wracam później Ciel, słuchaj się Rin'a. -Uśmiechnęłam się i złapałam Naruto za rękę wychodząc z nim, wsiedliśmy do limuzyny. Pojechaliśmy do naszej ulubionej knajpy i usiedliśmy przy stole. Podszedł do nas kelner, zamówiliśmy jedzenie i zaczęliśmy rozmawiać.
-Naruto.... Ja wiem że to pewnie zły moment ale muszę Ci coś powiedzieć.
-Słucham cię.
-Naruto..... Kocham cię. -Szepnełam patrząc na swoje ręce.
Naruto? <3
Od Naruto Cd Kichi
-Schlebiasz mi - Odparłem jak zawsze uśmiechnięty.
-Wiem, wiem - Odparła odwzajemniając mój uśmiech.
-A ty nie masz czasem pokazu mody? - Zapytałem zaciekawiony.
-Mam ale nie idę. Dzisiaj idziemy uczcić twój kolejny występ charytatywny. Zebraliśmy 1 265 0990 $. Jestem z ciebie dumna. - Dziewczyna uśmiechnęła się uroczono patrząc w moje oczy, nawet nie wiem kiedy musnęła moje wargi swoimi ustami, nie powiem miłe uczucie, które bardzo mi się podobało, jednak nie miałem zamiaru jej przerywać, tak wiem wiem miała syna z Sasuke, i tak wiem pewnie on będzie chciał do niej wrócić, lub na odwrót akceptuję to, lecz nie mogłem się powstrzymać by odwzajemnić jej pocałunek.
-Ja..przepraszam - Szepnąłem trochę zaczerwieniony patrząc w jej oczy, dziewczyna tak samo jak ja zaczerwieniła się lecz wciąż była uśmiechnięta.
-To ja przepraszam - Odparła zakrywając ręką usta, zaśmiałem się cicho kładąc rękę na jej głowie, bawiąc się jej włosami.
-Mała słodka Kita - Zaśmiałem się całując ją w czoło.
-Kita ? he he no wiesz chciałeś mnie obrazić ? - Zapytała rozbawiona.
-Nie, nie chciałem Kita na prawdę nie chciałem, chodźmy świętować...jeśli chcesz pojedziemy się przebrać, po drodze jeszcze wpadniemy do sklepu, bo chciałem coś kupić młodemu, wrócimy do domu, przebierzemy się ja jak zawsze poczekam na ciebie, a potem zapraszam cię do restauracji, co ty na to ? - Zapytałem uśmiechnięty, cały czas bawiąc się jej włosami.
<Kita co ty na to :3>
Od Sasuke CD Kichi
Spojrzałem na swoją szklankę z wodą nie bardzo wiedząc jak mam odpowiedzieć.
- Wtedy tak na mnie nakrzyczałaś... Zdawałaś się mnie serio nienawidzić... Myślałem, że... - zacząłem, ale mi przerwała:
- Już przestań... Ty chciałeś się zmienić, a ja zachowałam się okropnie. To ja powinnam spytać, czy ty nie jesteś zły na mnie. Ja nie jestem zła... Nie mam prawa być... - oznajmiła patrząc na mnie z uśmiechem.
- To... czemu nie... Czemu nie zadzwoniłaś...? - spytałem wciąż nie bardzo wiedząc co mówić i tak dalej.
- Byłam przeświadczona, że po tym jak cię nazwałam i co zrobiłam, wrócisz do dawnego życia i zapomnisz... Że nawet gdybym zadzwoniła, to byś nie odebrał... - odparła. - A nie było tak? - spojrzała na mnie przekrzywiając lekko głowę.
- Wtedy ci powiedziałem, że spiep... - ugryzłem się w język, bo przy Cielu nie powinienem tak mówić - ...zniszczyłaś mi życie... - parsknąłem. Zmarszczyła brwi i chciała chyba coś powiedzieć, ale kontynuowałem: - Mówiłem, że nigdy nie znajdę już kogoś, kto by dostarczył mi rozrywki, zafascynowałby mnie tak, jak robiłaś to ty... No i jak zwykle miałem rację... - tutaj zmrużyłem oczy uważnie na nią patrząc. - Nie ma na tym świecie drugiej tak strasznie wkurzającej i rudej złodziejki... - pokręciłem głową z nieco kpiącym uśmieszkiem, ale patrząc na nią ciepło. - Ukradłaś mi serce, złośliwa zołzo. - oznajmiłem.
<?>
Od Kichi Cd Sasuke
-Jeej! -Pisnoł i przytulił mnie.
-Kocham cię. -Szepnełam tuląc go do siebie, a teraz dawaj plecak, zostawimy go w aucie. -Uśmiechnęłam się.
-Ok.... -Powiedział, a ja wrzuciłam jego plecak do samochodu.
Następnego poszliśmy na lody, do pysznej lodziarni niedaleko. Usiedliśmy przy stoliku. Zamówiliśmy lody. Rozmawialiśmy długo o wszystkim i o niczym. Młody, jadł lody ze smakiem, a ja piłam szejka zadowolona z życia.
-Kichi..... Nie jesteś na mnie zła? -Spytał nagle, a ja spojrzałam na niego jak na kosmitę.
-Za co? Że ty chciałeś się dla mnie zmienić, ale ja byłam głupia i niedojżała? -Spytałam patrząc na niego z uniesioną brwią.
Sasuke?
Od Sasuke CD Kichi
O losie... Jaki o był duży...! Ostatnio widziałem bo jako niemowlę, teraz miał prawie sześć lat... Był potwornie uroczy... Włosy miał po mnie, a wielkie, niebieskie oczy po Kichi. Kucnąłem i przytuliłem go.
- Hejka, młody...! Strasznie już jesteś duży! Mama cię szpinakiem faszeruje? - zaśmiałem się wdychajac jego słodki, dziecięcy zapach.
- No trochę... chociaż za dobry to akurat szpinak nie jest... Wolę pomidorki... - powiedział kręcąc noskiem, na co się zaśmiałem. Tutaj widać wdaje się we mnie. Poczochrałem go po włoskach.
- No i jak? Fajnie w tym przedszkolu? Masz jakichś kolegów fajnych, może koleżanki? - zacząłem z nim rozmawiać, a on był wyraźnie wyjątkowo rozradowany. Buzia rozkosznie mu się śmiała, aż się na sercu cieplej robiło, jak na niego patrzyłem.
- Może pójdziemy na lody? - zapytał nagle wesoło, patrząc na mnie ze świecącymi oczami.
- O ile mama się zgodzi... - spojrzałem na Kichi, posyłając jej delikatny wdzięczny uśmiech. Cieszyłem się, że w ogóle dała mi się z nim zobaczyć... Nie musiała mi pozwalać, w końcu nie rozstaliśmy się w pokoju, a raczej dość ostro skłóceni...
<?>
Od Kichi Cd Sasuke
-To dobrze.... Pójdę po naszego syna. -Dodałam i ruszyłam w stronę budynku, po chwili przyszłym z małym chłopcem który był bardzo podekscytowany pobytem w przedszkolu. Opowiadał mi wszystko co miał ciekawego w szkole. Uśmiechnąłam się do niego i trzymam go za rękę.
-Ciel, chcę żebyś kogoś poznał. -Zaczęłam.
-Kogo? Kogo, mamusiu? -Spytał.
-Pytałeś mnie tyle razy o tatę..... -Zaczęłam, a Sasuke podszedł do nas.
-Poznam tatę?! -Spytał szczęśliwy i przyjrzał się Sasuke.
-Ciel to twój ojciec, jeden z najwspanialszych facetów jakich w życiu poznałam. -Uśmiechnęłam się do niego, przez te pięć lat zrozumiałam jedno. To nie Sasuke był zły, tylko ja.... Ja krzywdząc go i siebie. Ciel podszedł do Sasuke, a ja spojrzałam na nich patrząc jak Ciel tuli się do nogi Sasuke.
-Papa! -Krzyknął ze łzami w oczach.
Sasuke?
Od Kichi Cd Naruto
-NARUTO! -Krzyknełam nagle.
-Co? -Spytał. -Złapałam go za ramiona.
-Naruto! Umiem pisać dobre teksty! Może stwórzmy duet i cię wypromujmy. Wtedy mogli byśmy pomagać nie tylko w Tokyo ale w Polsce, Niemczech, włochach.... Wszędzie!
-Ja nie wiem.... -Zaczoł.
-Naruto.... Masz talent, piękny głos i szkoda go zmarnować....
-No możemy w sumie spróbować....
-To zaczniemy od jutra! -Pisnęłam i pocałowałam go w policzek.
Poczynając od tamtego dnia Naruto i ja stworzyliśmy nierozłączny duet. W końcu nawet ja wyszłam na scenę, nawet śpiewaliśmy często razem.... Minęło już pięć lat, a ja i Naruto byliśmy na prawdę znani. Dzisiaj mój przyjaciel miał kolejny występ, a ja wyjątkowo stałam na trybunach i obserwowałam jak tańczy i śpiewa, był serio szczęśliwy. Kiedy tylko zszedł podałam mu wodę, a on wypił cały litr
.- Jak zwykle doskonały. -Wymruczałam i objęłam jego szyję ramionami.
-Schlebiasz mi.
-Wiem, wiem.
-A ty nie masz czasem pokazu mody?
-Mam ale nie idę. Dzisiaj idziemy uczcić twój kolejny występ charytatywny. Zebraliśmy 1 265 0990 $. Jestem z ciebie dumna. -Uśmiechnęłam się uroczo patrząc mu w oczy. Delikatnie musnełam wargami jego usta. Nie wiem czemu to zrobiłam. To samo tak wyszło, kochałam go od dawna, jednak nic nie mówiłam, ale kiedy tak mi spojrzał w oczy....
Naruto?
Od Sasuke CD Kichi
Od razu, wręcz machinalnie powiedziałem:
- No pewnie. Chodźmy. - uśmiechnąłem się tym swoim dziwacznym sposobem, ukazując jej ten uśmiech, którego nikt nigdy nie umiał zinterpretować. Ruszyła w chodnikiem. - Nie mam auta, wyszedłem na spacer... To daleko? - zapytałem.
- Pojedzemy moim. - odparła. Skinąłem jedynie głową. Już wkrótce siedzieliśmy w samochodzie, ona po stronie kierowcy, a ja pasażera. Musiałem mieć otwarte okno, bo czułem się jak zwierzę w klatce...
- Co ty taki blady? - zapytała.
- Pogłębiła mi się klaustrofobia... - odparłem słabo.
- Ojoj... To już niedaleko, wytrzymaj, pierzaku. - pogłaskała mnie po udzie i przyśpieszyła. Czułem się tak, jakbym miał zaraz zemdleć.
Taaaa... Właśnie ze względu na tą moją kretyńską przypadłość musiałem się przeprowadzić, bo to była jakaś masakra... W trakcie kiedy tamten apartament był więcej niż duży, tak teraz mieszkałem na najwyższym piętrze jednego z apartamentowców, a moje "skromne mieszkanko" miało sześć metrów wysokości w najniższym puncie, a było wielkości salonu samochodowego. W mniejszym dostawałem normalnie spazmów i nie ma w tym przesady.
Kiedy Kichi zaparkowała pod przedszkolem gwałtownie otworzyłem drzwi i wsiadłem jak poparzony, z trudem łapiąc powietrze i potwornie drżały mi ręce i kolana.
- Chcesz wody? - zapytała patrząc na mnie uważnie.
- Byłoby... miło... - odparłem dość słabo. Bardzo. Dała mi wodę, od razu poczułem się nieco lepiej... O losie...
<?>
Od Kichi Cd Sasuke
-I samoocenę też masz wysoką. -Mruknoł.
-Tak, tak, wiem wiem ale mnie się nie zmieni. No przynajmniej nie tak łatwo. -Puściłam mu oczko i założyłam okulary.
-Idę odebrać Ciela z przedszkola..... Chcesz go zobaczyć? -Spytałam przekrzywiając głowę.
Sasuke?
Od Naruto Cd Kichi
-Eh, no dobrze niech ci już będzie nic...a nic nie powiem, skoro takie jest twoje życzenie. spełnię je w końcu jesteśmy przyjaciółmi co nie ? - Odpowiedziałem uśmiechnięty, Kichi odwzajemniła mój uśmiech patrząc na moją twarz.
-Cieszę się, że mogę z tobą porozmawiać gdy jesteś mi potrzebny - Szepneła.
-Tak, ja też się cieszę, że mogę ci pomóc - Odparłem cicho wzdychając,przytuliłem ją nie wypowiadając już ani słowa, chodź bardzo chciałem jej pomóc nie potrafiłem tego zrobić, to po pierwsze, a po drugie byłem zabawką, w którą można się wypłakać, pogadać, po tulić, a potem wrzucić w kont gdy już będzie dobrze, w sumie tak było zawsze, zawsze byłem jedynie zabawką, zabawką która potrafiła pocieszyć, dziwne ale przywykłem do tego, może nawet polubiłem to,eh z resztą nie ważne pogłaskałem ją po głowie pytając.
-W jaki sposób mógłbym ci poprawić humor ? - Zapytałem.
-Wiesz miałeś mi wczoraj coś zaśpiewać - Szepneła patrząc na mnie.
-Ohohoh, nie nie ja i śpiewanie błagam cię - Mruknąłem nie zadowolony.
-Oh, no dobrze rozumiem - Szepneła spuszczając głowę.
-Eh, no dobra raz ale tylko jeden raz - Odparłem biorąc do ręki gitarę. - Pisałem to wczoraj dla mojego przyjaciela, i jego dziewczyny, więc zaśpiewam ci to co świeże - Wypowiadając te słowa zacząłem śpiewać dla polepszenia jej humoru.
-No, ja wykonałem swoje zadanie teraz kolej na ciebie.
-A co ja miałam zrobić ? - Zapytała wciąż zaskoczona.
-Uśmiechnij się, wszystko będzie dobrze, jeśli będziesz potrzebowała pomocy, zawsze chętnie ci pomogę, czy to przy małym czy to w poprawieniu humoru, przecież od tego są przyjaciele, od pomagania w potrzebie - Odparłem mierzwiąc ręką jej włosy.
<Kichi?>
Od Sasuke CD Kichi
Przez pięć lat żyłem całkiem... przyzwoicie... Grałem koncerty, byłem w kilku trasach, nagrałem kilka płyt... Ogólnie byłem w porządku. Nie miałem żadnej... ani żadnego w tym czasie... Zająłem się tym, by spróbować żyć jak "normalny" człowiek... Osiągnąłem swoje, zdobyłem wiele nagród muzycznych i poznałem wiele zacnych ludzi. Ogólnie z chłopakami nam się wiodło... Przeprowadziłem się razem z Kuro, Itachi wrócił do siebie na Hokkaido...
No i któregoś słonecznego dnia idę sobie ulicą w okularach przeciwsłonecznych i bluzie, żeby nikt mnie nie poznał, kiedy nagle bum, ktoś na mnie wpada i ląduje na glebie. Zanim zdążyłem poznać, ta osoba przytuliła mnie i w ogóle...
- Ohayo. Dawno się nie widzieliśmy, a ty jesteś jeszcze bardziej seksowna niż wtedy. - powiedziałem uważnie ją oglądając i szczerząc się "niewinnie".
<?>
Od Kichi Cd Sasuke
Dzisiaj siedziałam w okularach przeciwsłonecznych i kapeluszu, tak by mnie na rozpoznano. Grzebałam coś w telefonie, kiedy nagle łup. Walnęłam w kogoś i upadłam na tyłek. Kapelusz spadł mi z głowy. Szybko się podniosłam nie patrząc na osobnika.
-Sorry, zagapiłam się. -Szepnełam kiedy zobaczyłam Sasuke. Aż zdjęłam okulary i uśmiechnęłam się.
-Sasuke! -Uśmiechnęłam się i przytuliłam go. -Boże, człowieku jak ja dawno cie nie widziałam! -Zaśmiałam się, te pięć lat na prawdę mnie zmieniło. Byłam o wiele bardziej optymistyczną osobą i bardziej wesołą.
Sasuke?
Od Kichi Cd Naruto
-W sumie, to tęskniłam za tobą. -Szepnełam.
-Serio?
-Tak.
-Jesteś urocza. -Mruknoł i pocałował mnie w czoło. Uśmiechnąłam się lekko.
-Nie słodź mi tak bo cukrzycy dostanę.
Zaśmialiśmy się,po spacerze wróciłam do domu, a tam czekała na mnie ta cała kłutnia z Sasuke. Szczerze trochę mnie poniosło, jednak to wszystko leżało mi na sercu. Ale, ale ja go kochałam i to było w tym najgorsze. Podłamana usiadłam na łóżku i rozpłakałam się jak małe dziecko... Ja mieszkam tego serdecznie dość. Poprosiłam Sebastiana aby się zajął moim skarbem, a sama rozpłakałam się na dobre, o jakiejś 24 Napisałam do do Naruto. Jednak on odpisał rano. Zadzwoniłam do chłopaka, a on szybko odebrał.
-No hej Kicia.
-Hej..... Możemy dzisiaj się spotkać? -Spytałam cicho.
-Jasne..... Tylko wiesz.... Możesz przyjść do mnie o 16?-Spytał.
-Dobrze... Dziękuję. -Szepnełam. Cały dzień przeleżałam w łóżku. Sebastian niestety musisł się zajmować się Ciel'em. Ok 14. Wziąłam prysznic oraz się ubrałam się w szorty, luźną bluzkę którą wsadziłam w szorty, założyłam na siebie skórzaną kórtkę i założyłam szpilki. Wziąłam torebkę i zrobiłam lekki makijaż po czym wyszłam do Naruto. Pojechałam tam moją limuzyną. Pod jego domem, zapukałam w drzwi, a Naruto szybko je otworzył. Miał na sobie czarną koszulę i czerwony, luźno związany krawat. Na nogach miał czarne dżinsy. No wszystko ładnie. Spojrzałam na niego smutno i wpadłam w jego ramiona.
-Co się stało? -Spytał.
Wszystko mu Powiedziałam co do sekundy.
W końcu siedzieliśmy razem na kanapie, a ja tuliłam się do niego. W końcu spojrzałam mu w oczy. Głęboko, on był tak blisko, za blisko. Jednak mi się to nie podobało nie teraz. Odsunęłam się i spojrzałam w ziemię.
-Czy to tak wiele? Że chcę być szczęśliwa? -Spytałam cicho.
Naruto?
Od Sasuke CD Kichi
Oho. Miło. Właśnie dowiedziałem się wiele ciekawych rzeczy o sobie... Zajebiście.
- Jak uważasz... Nie będę cię zmuszał... Ale mam jedną prośbę... nie musisz jej spełniać, zrozumiem to... Ale nie mów Ciel'owi, że ktoś taki jak ja jest jego ojcem... Tak będzie lepiej dla niego... - poprosiłem. - Wiesz... Dobraliśmy się... ja jestem dupkiem... a ty zołzą i złodziejką... Ukradłaś mi serce, fascynowałaś mnie... przez ciebie nikt nie jest już dla mnie interesujący... Zawsze szukając czegoś nowego szukałem ludzi, których bym nie rozumiał, a potem rozgryzałem ich i poznawałem... A potem poznałem ciebie... Chciałem zrobić to samo, poznać cię i znaleźć kogoś następnego , kto będzie godny uwagi... Ale ciebie nie mogę zrozumieć i rozgryźć... Zaskakujesz cały czas na nowo... Już nikt nie będzie dla mnie fascynujący, bo prawdziwie fascynująca jesteś ty... Tylko ty... Ruda złodziejka... Możesz myśleć i mówić co chcesz... Ale ja ciebie nie zapomnę... - powiedziałem i odsunąłem się od drzwi, by po chwili być w aucie i odjechać... Zostawić ją i Ciela... Skoro tego chciała, to nie miałem prawa żądać od niej, żeby zmieniła zdanie...
<?>
Od Kichi Cd Sasuke
-KAŻDY INNY FACET LEPIEJ ZASTĄPI MU OJCA! NIŻ TAKA MĘSKA DZIWKA JAK TY! SPIERDALAJ Z MOJEGO ŻYCIA, A CIELA ZOSTAW W SPOKOJU!!!.....NIE ZASŁUGUJESZ NA NIEGO, ANI ON NA TAK OKROPNEGO OJCA..... Nie wiem co ja w tobie widziałam. Jesteś po prostu głupim, beznadziejnym gnojem. -Dodałam już spokojniej, wyrzuciłam to z siebie, w końcu i szczerze ulżyło mi.
Sasuke?
Od Naruto Cd Kichi
-Wiesz, nie spodziewałam się takiej zmiany po tobie - Odparła uśmiechając się do mnie, odwzajemniłem uśmiech, zabierając się z jedzenie mojego ulubionego posiłku, jak zawsze wciągnąłem go w parę minut,zadowolony oblizując wargi.
-Tak szczerze, to nie zmieniłem się ani trochę, odkryłem jedynie zamiłowanie i pasję do muzyki, w sumie to te dzieciaku mi w tym pomogły.
-Chcesz mi powiedzieć, że śpiewasz ? - Zapytała nieco zaskoczona.
-Tak, ale tylko dla moich dzieci - Odparłem.
-A zaśpiewał byś coś dla mnie ? - Zapytała uroczo się uśmiechając.
-He, he nie jesteś dzieckiem - Odparłem.
-Ale, jestem twoją przyjaciółką - Zauważyła.
-Wiesz co...ty lepiej tam ramen jedź a nie minie tu zagadujesz - Zaśmiałem się cicho, znów bawiąc się z mały Ciel'em który dla mnie był prze uroczym dzieckiem.
-Ej no weź - Zaśmiała się patrząc na mnie.
-Jedź jedź ja tu z twoim synem rozmawiam kobieto, nie rozumiesz nas - Zaśmiałem się słysząc cichy śmiech chłopczyka. - Uroczy ale nie podobny do ciebie - Odparłem patrząc na moją przyjaciółkę, z delikatnym uśmiechem na twarzy.
<Kicia xD>
Od Sasuke CD Kichi
Kiedy się obudziłem, była jakaś piętnasta. Wstałem dość zbolały, kac wciąż męczył mnie bólem głowy, po czym poszedłem do kuchni. Wziąłem jakieś prochy na kaca, a potem teoretycznie powinienem zjeść śniada...obiad... ale nie miałem wcale ochoty na jedzenie.
- Itachi, wychodzę... - oznajmiłem.
- Gdzie znowu? Spróbuj wrócić jak dzisiaj, a nie ręczę za siebie. To potwornie nie zdrowe i w ogóle nie dobre dla osoby w na tyle młodym wieku. Zniszczysz sobie wątrobę, a alkoholikom przeszczepy dają bardzo niechętnie. - zaczął się wykład. Kolejny już z resztą.
- Dobra... okay, ogarniam... Nie idę do baru ani klubu... Zejdź ze mnie... - przewróciłem oczami.
- A gdzie? - drążył uważnie i dość krytycznie na mnie patrząc.
- Moja sprawa. - odparłem.
- Sasuke... - zaczal ostrzegawczo.
- No daj mi już spokój. Wrócę najpewniej za kilka godzin. W każdym razie wcześniej niż wczoraj, a w razie co napiszę. - rzuciłem chcąc już iść.
- Ta... Już ja wiem jak się zawsze kończy twoje "napiszę"... - mruknął jeszcze, a ja wyszedłem.
Pojechałem do Kichi, nie było jej, a jej bracia wypuścili mnie niechętnie.
- Wiesz, że ona przez ciebie cierpi, draniu? - warknął Rin. Log się zmył.
- Ty też? Weźcie dajcie mi spokój. Przyszedłem się dogadać, a nie słuchać, jaki to jestem okropny. Doskonale wiedziała, że taki jestem, nic na to nie poradzę. - powiedziałem.
- Nie rób z siebie tego biednego, bo to nie ty nim jesteś. - rzucił tylko.
- Nie robię z siebie biednego, tylko mnie wkurza, jak wszyscy mnie o coś posądzają i mnie krytykują. - warknąłem. Wtedy rozległ się odgłos otwierania drzwi...
Kiedy mnie zobaczyła, krzyknęła że nie chce mnie widzieć, a potem uciekła do swojego pokoju. Westchnąłem zrezygnowany, ale poszedłem za nią. Zapukałem.
- Idź sobie! Nie chcę cię na oczy wiedzieć! - rozległo się ze środka.
- Dasz mi chociaż coś powiedzieć? - spytałem.
- Nie chcę tego wszystkiego słuchać! Umiesz się tylko bawić innymi! Traktujesz ludzi jak śmieci, jesteś potworem! - krzyczała. Kiedy w końcu przestała, powiedziałem:
- Chciałbgm porozmawiać. Normalnie, nie przez drzwi. - oznajmiłem spokojnie.
- Dlaczego miałabym cię słuchać?! Potraktowałeś mnie jak zabawkę, jak totalne zero! - odkrzyknęła.
- Bo Ciel mimo wszystko jest też moim dzieckiem i nie chcę, żeby miał w życiu przesrane przez to, jaki jestem. To nie jego wina, że jego ojciec to szuja, nie zasłużył sobie na to. - odparłem. Cisza. Chyba myślała nad moimi słowami.
<?>
Od Kichi Cd Sasuke
Następnego dnia od rana miałam lekką załamkę tak więc zadzwoniłam do Naruto i spotkałam się z nim. Jak zawsze potrafił mnie pocieszyć. Do piero wieczorem wróciłam do domu z wielkim uśmiechem na twarzy oraz rozbawionym Ciel'em. Kiedy do salonu zawołał mnie Rin. Poszłam do niego, kiedy na kanapie zauwarzyłam Sasuke, od razu z twarzy spadł mi uśmiech, a wstąpiło wkurzenie.
-Nie chcę go widzieć! -Krzyknełam i razem z młodym, pobiegłam do swojego pokoju w którym się zamknęłam.
Sasuke?
Od Kichi Cd Naruto
-Ehhh.... Sasuke.. On taki jest. -Szepnoł, dalej bawiąc się z Ciel'em.
-Chcę o nim zapomnieć. -Dodałam.
-Może spróbuj dać mu szansę. -Odparł.
-Dałam, to mnie zdradził.
-Ehhh... On na prawdę jest głupi.
-Nie ważne.... Chodźmy na ramen. -Uśmiechnęłam się do niego.
-Chętnie. -Odparł uśmiechając się.
-Pójdę spakować wózek. -Uśmiechnęłam się. Wstałam z krzesła i poszłam do mojego pokoju. Zabrałam torbę z potrzebnymi rzeczami i włożyłam ją do wózka. Po chwili zjawił się Naruto, włożył Ciela do wózka. Uśmiechnąłam się do niego i wyszliśmy z mojego domu. Jak zwykle dopadło nas paparazzi. Westchnęłam cicho i weszliśmy do limuzyny. Pojechaliśmy do naszego ulubionego baru. Zamówiliśmy dwa ramen i zaczęliśmy jeść.
-Czym się zajmujesz? -Spytałam patrząc na niego. W sumie to nawet nie za dobrze wiedziałam co robi bo byłam odcięta od świata na rok.
Naruto?
Od Naruto Cd Kichi
-Naruto, dziś nasz występ !!!! - Zawołały szczęśliwe dziewczęta, ciesząc się jak jeszcze nigdy wcześniej, w sumie cieszyłem się razem z nimi, pomogłem przygotować się całej grupce dzieciaków, jedni z nich byli starsi gdzieś tak w wieku szesnaście siedemnaście lat, inni zaś dziesięć do dwanaście, eh taka gróbka mi się trafiła co poradzić.
-Jesteście gotowi ? - Zapytałem patrząc na czternastkę dzieciaków.
-TAK!!! - Krzyknęli a ja na chwilę zamilkłem.
-Chwileczkę a gdzie jest Ami ? - Zapytałem rozglądając się do koła.
-Siedzi w swoim pokoju, trochę boi się tego występu - Odpowiedzi udzielił mi Maxim, bardzo bliski przyjaciel Ami.
-Dobra dzięki - Zawołałem kierując się do pokoju, mojej siedemnastoletniej podopiecznej.
-Cześć młoda, czemu nie chcesz iść śpiewać ? przecież tak ładnie ci to wychodzi - Odparłem wchodząc do jej pokoju, Ami spojrzała na mnie cicho wzdychając.
-Ja nie jestem zbyt dobra, chyba się nie nadaję - Szepnęła patrząc na mnie.
-Tak myślisz ? hym zaraz to sprawdzimy - Odparłem biorąc do ręki gitarę, nie czekając na jej słowa zacząłem śpiewać, piosenkę której sam ją nauczyłem.
-I jak się teraz z tym czujesz ? - Zapytałem przestając grac na gitarze.
-Dobrze, na prawdę dobrze dziękuję Naruto - Szepnęła tuląc mnie, po czym wybiegła do reszty swoich przyjaciół, uśmiechnąłem się pod nosem wychodząc z pokoju. To właśnie w tedy usłyszałem mój telefon, spojrzałem na niego dość zaskoczony.
-Zastrzeżony ? ciekawe kto to może być - Zapytałem sam siebie odbierając połączenie. - Hallo?- Odparłem dość spokojnie kierując się w stronę mojej gróbki.
-Hej Naruto to ja Kichi.....Jesteś w Japonii? - Zapytała a mnie zagięło.
-KICHI?! Boże, już jadę gdzie jesteś?! - Spytałem zaskoczony.
-W domu - Tyle wystarczyło mi bym mógł się rozłączyć, od razu podszedłem do mojej gróbki dzieciaków, życząc im powodzenia, mówiąc przy tym iż muszę szybko gdzieś pojechać,nie zbyt zadowolone dzieciaki, skinęły jednak głową żegnając się zemną. Szybko wyszedłem z budynku, kierując się do mojego auta, było nim zwykłe Audi S5, jednak nie to jest teraz ważne, wsiadłem do auta ruszając w dobrze mi znanym kierunku,w nie całe piętnaście minut pojawiłem się przed domem mojej przyjaciółki. Oczywiście na dzień dobry gdy tylko ją zobaczyłem, zacząłem wypytywać ją o to i tamto, by po dłużej chwili zamilknąć jak grób, gdyż dziewczyna nie zawsze odpowiadała na moje pytania, okej szanuję to i nie narzucam się.
-A to kto to?- Zapytałem widząc małego słodkiego chłopca.
-To mój syn, a jego ojciec to dupek, którego nienawidzę - Odparła zła.
-Aż tak z nim źle ? - Zapytałem troszeczkę zaskoczony, jej słowami.
-Też ci się podoba - Zaśmiałem się zdejmując naszyjnik z swojej szyi. - W takim razie ci go dam, przyniesie ci szczęście, tak jak przynosił do tej pory mi - Odparłem uśmiechnięty, chłopiec znów się zaśmiał bawić naszyjnikiem.
-Przecudne dziecko, przypomina mi trochę pewnego chłopca którym teraz się opiekuję, mały chorowity ale bardzo słodki, jednak wracając do tematu, rozmawiałaś z Sasuke o tym co ci się w nim nie podoba ? - Zapytałem patrząc to na dziewczynę, to znów na chłopca który cały czas przykuwał moją uwagę, swoim zachowaniem, prze urocze dziecko.
Od Sasuke CD Kichi
Kiedy odjechała, westchnąłem zły i zrezygnowany. Chyba nawet bardziej to drugie. Nie wiedziałem jak mam do niej przemówić, żeby zrozumiała... Tutaj nie chodziło o to, że nie zależy mi na niej i Cielu... Bo zależało... Bardziej niż mogła przypuszczać... Ale znałem siebie, wiedziałem że nie dałbym rady żyć "normalnie", chodzić do pracy rano, wracać po południu, gdzie czeka na mnie jedna osoba, ukochana, a także mała, słodka gromadka dzieci. Nie umiałbym tak żyć. To by było dla mnie zbyt... monotonne... Może i mógłby być w jakiś sposób piękne czy wręcz cudowne, tak mieć świadomość, że ktoś czeka w domu i zawsze tam będzie, kiedy będę wracać... Ale po prostu nie dla mnie...
Wróciłem do apartamentu cudem nie będąc pożartym przez paparazzi, ale oni wkurzali, po czym wziąłem kluczyki i telefon, portfel i wyszedłem nie słuchając brata, który coś do mnie mówił... Zszedłem na parking i wsiadłem do auta. Jeszcze się do niego nie przyzwyczaiłem po utracie w wypadku poprzedniego, ale cóż... Wyjechałen przedzierając się przez paparazzi i wtopiłem w inne auta.
Oczywiście od razu zaczął dzwonić mój telefon. Itachi. Jednak nie chciało mi się odbierać, więc go wyciszyłem.
Nagle w moim samochodzie pojawił się Fukari.
- Hej, skarbie. - powiedział słodko, a tak mnie zaskoczył, że aż podskoczyłem na siedzeniu. Gwałtownie zjechałem na pobocze, byłem już kawałek za Tokio.
- Co ty robisz?! - wydusiłem patrząc na niego z niedowierzaniem.
- Stęskniłem się... - zamruczał nagle teleportując mnie na tylne siedzenie i wtarabaniając mi się na kolana. Stęknąłem czując jego dłonie na swojej skórze, lekko gnąc się pod jego czułościami. Jednak powiedziałem:
- Przestań, Fukari... Nie mam ochoty... - mruknąłem odwracając głowę w bok, kiedy chciał mnie pocałować.
- No, Sasuś... Chyba nie przejmujesz się tą czerwonowłosą dziewczynką...? Skoro nie umie zaakceptować tego, jaki jesteś, to na ciebie nie zasługuje... - zamruczał dociskając swoją miednicę do mojej. Syknąłem.
- Fukari, złaź ze mnie... - wydusiłem.
- Ale, Sasuś, skarbie, noooo... Chcę ci tylko poprawić humor... Nie chcę, żebyś się czymkolwiek zadręczał... A już na pewno nie dziewczyną... - powiedział z miną zbitego pieska, bym poczuł jak zaczyna mnie uciskać. Stęknąłem.
- Serio, odczep się... Nie chcę... Nie dzisiaj... - powiedziałem z trudem panując nad swym ciałem. W końcu ze mnie zlazł.
- Eh... Nigdy nie zrozumiem ludzi... Tak bardzi lubicie się martwić... - westchnął zapinając na powrót guziki swojej koszuli, by zabrać się za ponowne zapinanie moich spodni. Przeszedłem na przednie siedzenie i znów usiadłem za kółkiem...
Do apartamentu wróciłem o jakiejś piątej nad ranem, dosyć nawalony. Itachi trochę się na mnie wkurzył, ale widząc, że nic nie wskóra zwyczajnie zaprowadził mnie do łóżka. Zasnąłem niemalże momentalnie...
Obudziłem się jakoś rano. Na wstępne bardzo ładnie mnie przeczyściło, potem miałem awanturę od Itachiego, przerwaną kolejnym wypadem do łazienki i pozbyciem się mej nikłej zawartości żołądka. W końcu mi odpuścił, a ja zamknąłem się w swoim pokoju i po dłuższym namyśle wziąłem telefon i zadzwoniłem do Kichi. Odebrała po trzech sygnałaś.
-- Hallo? -- rozległo się po drugiej stronie. Przez telefon nie byłem w stanie poznać emocji w głosie.
- Przemyślałem to wszystko... Jestem jaki jestem, wiem jaki... Nie sądzę, bym mógł się zmienić, a nawet czy bym chciał... Ale mógłbym spróbować... Skoro to ważne dla ciebie... i Ciela... To spróbuję... Chociaż nie liczyłbym na cuda, bo ludzie się nie zmieniają... Ale mogę spróbować... To tyle... Jakbyś coś chciała, to wiesz gdzie mnie szukać... - powiedziałem i nie czekając co odpowie odłożyłem telefon od ucha i rozłączyłem się. Chwilę siedziałem, myśląc nad tym wszystkim... W końcu walnąłem się na łóżko i zasłoniłem oczy łokciem... Byłem zmęczony atrakcjami poranka... Zasnąłem.
<?>
Od Kichi Cd Naruto
środa, 29 czerwca 2016
Od Kichi Cd Sasuke
-Ja w porównaniu do ciebie, czuła bym się źle śpiąc z kim innym kiedy wiem że w domu czeka na mnie mój ukochany i moje dziecko. Skoro chcesz tak żyć, to se żyj, ale mnie w to nie mieszaj, ani naszego syna. -Powiedziałam zła poprawiając się, chowając pierś. Poszłam z dzieckiem do brata.
-Rin? -Zaczęłam.
-Tak? -Spytał.
-Sasuke to dupek, chcę do domu. -Szepnełam po czym wyszłam na korytarz i niechlujnie założyłam trampki.
-Kicia! -Sasuke podszedł do mnie.
-Nie odzywaj się do mnie. Chyba że przestaniesz, ale nie, przecież to kurwa część twojego życia! -Warknęłam i wyszłam z domu gdzie dopadło mnie w paparazzi. Spojrzałam na nich najspokojniej jak mogłam po czym jakgdyby nigdy nic poszłam do samochodu Rin'a.
-Kichi! -Sasuke podszedł do samochodu.
-Kicia, przestań się wygłupiać! Wiesz, że jesteście dla mnie bardzo ważni!
-Niestety, tylko bardzo. Wiesz, nie chcę cię takiego. Ja chcę mojego Sasuke. -Szepnełam, a z oczu popłyneły mi łzy. Zamknęłam okno, a wtedy do samochodu wszedł Rin. Wyjechaliśmy z podwórka, pojechaliśmy do domu. Wreszcie w domu. Od razu poszłam do swojego pokoju i położyłam Ciela do kołyski, którą przygotowałam już dawno temu. Przed moim zniknięciem. Ogarnęłam mojego synka i umyłam go. Następnie położyłam go spać. Później sama się ogarnęłam i umyłam, a następnie położyłam się do łóżka. Wziąłam telefon do ręki, poczułam łzy pod powiekami. Wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam płakać. Cichutko tak żeby nie obudzić dziecka. Kochałam Saska, ale jak tak myślę to on chyba mnie nie, i ma prawo, ale Ciel'a? Przecież on na to nie zasłużył.
Rano obudziłam się dość wcześnie. Ciel spał spokojnie całą noc, w sumie nigdy nie miałam z nim problemów. Podeszłam do kołyski i spojrzałam na malucha, który siedział patrząc na mnie.
-No co tam Ciel? -Uśmiechnęłam się do synka, który wyciągnoł do mnie ręce. Wziąłam go na łapy i przytuliłam go do siebie.
-To jak dzieciaku, spróbujemy z pić z butelki? -Spytałam.
-Papa! -Krzyknął Ciel.
-Papy nie ma.
-Papa!
-Ciel!
-Mama?
-Tak, a teraz idziemy jeść. -Powiedziałam idąc z nim do kuchni.
-Sebastian? Zrobiłeś zakupy?
-Tak..... Czy mógłbym zająć się młodym paniczem? Panienka w tym czasie odpocznie. -Powiedział uśmiechając się do mnie.
-Dobrze, ale spróbuj mu coś zrobić, to zabiję jak psa. -Powiedziałam i podałam mu Ciela. Mój lokaj gdzieś zniknął a ja usiadłam w oknie i skuliłam się lekko, pociągając nogi pod głowę. Nagle zadzwonił mi telefon.... Sasuke. Odebrałam.
-Hallo? -Spytałam z zaciśniętym gardłem i smutnym głosem.
Sasuke?
Od Sasuke CD Kichi
Od Kichi Cd Sasuke
-Yhym. -Mruknęłam i poszłam do brata zabrać mu Ciela który prawie już płakał.
-Idę go nakarmić. -Szepnełam biorąc dziecko na ręce. Poszłam z nim do pokoju Sasuke i zaczęłam karmić go piersią. Wtedy do pokoju wszedł Sasuke. Usiadł obok mnie i objoł delikatnie w pasie, opierając głowę na moim ramieniu, delikatnie mnie pocałował, a ja aż zamruczałam. Jego bliskość była jak narkotyk. Uspikajała mnie. Chodź gdy jeden ssał moją pierś, a drugi całował mnie po szyi, czułam się dziwnie.
-A ty? Byłaś grzeczna? -Spytał całując mój policzek.
-Ja nie zdradzam cię na prawo i lewo, z byle kim.-Prychnełam odpychając go od siebie.
Sasuke?
Od Sasuke CD Kichi
Od Kichi Cd Sasuke
-Oczywiście że tak! -Krzyknełam zła i poszłam do kuchni.
-Oj Kiciu! Zrobiłem to, bo chciałem cię znaleźć!
-Nie obchodzi mnie czemu! Zdradziłeś mnie gnoju! -Warknęłam zła i przeszłam przez kuchnie po czym weszłam do łazienki zatrzaskując za sobą drzwi i zamykając się w niej. Podciągnęłam rękawy i wyjęłam nóż z kieszeni. Przyłożyłam ostrze do zabliźnionych, gęsto zabliźnionych rąk. Właśnie od cięcia się. Często to robiłam, z moją doszczętnie zrytą psychiką ta czynność była dla mnie tak naturalna jak oddychanie. Ciełam się, wiedziałam że dostanę za to ochrzan, jednak nie ciełam się tak by się wykrwawic, tylko dla bólu, który mnie cholernie uspokajał. Kiedy się wyżyłam, obmyłam ręce z krwi, oraz nuż który następnie schowałam. Moje rany szybko się zaskrzepiły, a ja zasłoniłam dłonie rękawami bluzki Sasuke.
-Kicia.... Odezwiesz się w końcu? -Spytał.
Wyszłam z łazienkami i spojrzałam na niego pustym wzrokiem. Kiedy chłopak dostrzegł na na bluzce trochę krwi. Złapał mnie za ręce i podciągnoł mi rękawy. Spojrzał na moje ręce i widocznie się zdenerwował.
-Denerwujesz mnie kobieto.... -Wywarczał, a ja spojrzałam na niego spokojnie i oddałam mu moje wszystkie noże.
-To mnie pilnuj. -Mruknęłam i wyrywając się mu poszłam do kuchni coś zjeść.
Sasuke?
Od Sasuke CD Kichi
Odetchnąłem zatapiając nos w jej gęstych, miękkich włosach. Zamknąłem oczy, by przytulić ją i delikatnie pocałować w głowę.
- Spróbuj odstawić taki cyrk raz jeszcze, a normalnie uduszę... - ostrzegłem.
- Czy to miało znaczyć, że chcesz jeszcze jedno dziecko? - zaśmiała się. Parsknąłem kręcąc głową, a potem mocniej ją przytuliłem.
- Jak ty mogłaś być taką skończoną kretynką...? W głowie się nie mieści, że takie wariatki chodzą po świecie... - musnąłem ustami jej skroń.
- A jak ty mogłeś znaleźć sobie takiego dziwoląga...? - odgryzła się pół poważnie.
- Że co? - spojrzałem na nią nie ogarniając o co jej chodzi.
- No ten białowłosy popapraniec. Demon-Shinigami? I jedzie od niego tobą co najmniej tak mocno, jakbyście przyszli po mnie prosto z łóżka... - skrzywiła się.
- Co ty...? - wydusiłem będąc, nie powiem, w szoku.
- Myślisz, że bym tego nie wyczuła? Pachnie tobą, a ty nim... - odsunęła się ode mnie, krzyżując ramiona na piersiach.
- No tylko nie mów, że jesteś zazdrosna...! - spojrzałem na nią z niedowierzaniem.
<Zazdrosna Kiciu? XD>
Od Kichi Cd Sasuke
-R-rin.... -Wyjąkałam wtulając się w niego.
-Spokojnie.... Już dobrze. -Szepnoł tuląc mnie do siebie.
-Bałam się. -Szepnełam tak by tylko on to usłyszał.
-Wiem, ale już jest dobrze, nigdy więcej nie zostawię cię samej.... -Szepnoł. -A teraz chcę zobaczyć mojego siostrzeńca. -Uśmiechnoł się do mnie. Otarłam łzy i skierowałam się w stronę pokoju. Wziąłem Ciel'a na ręce i zaniosłam do pokoju. Chłopiec był bardzo drobny, jednak dorzywiony i silny. Jego wielkie niebieskie oczy patrzyły ciekawie na nowe osoby i miejsce. A kępa czarnych włosów bardzo kontrastowała z jasną skórą. Itachi i Rin zaczęli się nim zachwycać jak baby, a ja zostawiłam im dziecko i podeszłam do Sasuke, tuląc się do niego, jak do poduszki.
-Tęskniłam za tobą.... -Szepnełam wzdychając jego cudny zapach.
Sasuke?
Od Sasuke CD Kichi
Zaprowadziłem Kichi do środka i przygotowałem jej miejsce w swojej sypialni. Położyła się, kładąc obok siebie Ciela i niemalże momentalnie zasnęła.
Mnie czekała rozmowa z bratem i oczywiście zadzwoniłem do Rina, któremu najpierw zrobiłem awanturę, że mi nic nie powiedzieli i wysłali tego sms-a z telefonu Kichi, a potem kanałem do siebie przyjechać.
Chcieliśmy porozmawiać na balkonie, ale od razu z dołu obstrzelały nas lampy błyskowe fotoreporterów i paparazzi, więc schowaliśmy się przed nimi w domu...
Kichi obudziła się po kilku godzinach...
<?>
Od Kichi Cd Sasuke
-Chcę mi się spać. -Szepnełam kiedy nagle Itachi zabrał od nas swojego bratanka. Uśmiechnął się do niego, a Ciel po raz pierwszy w życiu się rozpłakał. Jak oparzona zabrałam dziecko i zaczęłam go uspokajać, co nie trwało wcale długo.
Sasuke?
Od Sasuke CD Kichi
Nie mam pojęcia co zaszło, ani o co w tym wszystkim chodziło. To było jakieś totalnie zwalone... Kichi wróciła do pokoju, spojrzała na mnie. Nie wiedziałem co mam niby w takiej sytuacji zrobić...
- Jesteś najbardziej wkurwiającą dziewczyną jaką znam... - oznajmiłem w końcu jedynie i objąłem ją, zamykając w pewnym uścisku swych silnych ramion. Wtuliła się we mnie oddychając głębiej.
- Zabierz mnie stąd... - wyszeptała.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do samochodu. Posadziłem ją na tylnym siedzeniu. W tej chwili obok mnie pojawił się Fukari, trzymający Ciela.
- Nie jestem niańką, Sasuś. - powiedział z niezadowoloną miną.
- Eh, wiem... Ale wiesz jak jest... - westchnąłem biorąc od niego chłopca, który miał bardzo żałosną minę. Jakby miał się rozpłakać, co jednak nie nastąpiło. Dałem go Kichi, a sam usiadłem za kierownicą...
- Za dwie godziny będziemy w Tokio... - oznajmiłem patrząc w lusterku na dziewczynę, która leciutko skinęła głową, tuląc w ramionach Ciela...
<?>
Od Kichi Cd Sasuke
-Ach tak? No właśnie widzę. -Wywarczał na mnie.
-Nie wkórwiaj mnie. -Ostrzegam. To co do mnie mówił zaczęło mnie denerwować, że zaczęłam zabijać, nie znaczy że kogo kolwiek się słucham, jestem im tu jak wrzód na dupie, a jestem tu tylko dla tego że sama nie byłam w stanie obronić chorego Sasuke i Ciela jednocześnie. Slender nie raz groził że ich zabiję, a był jedną z niewielu osób których się bałam.... A może nawet jedyną?
-Bo co? Jesteś tylko..... -Zaczoł jednak nie skończył bo dałam mu z całej pety w twarz.
-A spróbuj skończyć..... -Warknęłam. -Nikogo tu nie słucham i nie należę do tej bandy, a moja psychika siadała już dawno temu.... Wiesz co? Gniłam tu rok tylko dla tego że jestem za słaba aby przeciwstawić się 20 mordercą. Srałam się z tymi pojebami bo prubowałam was chronić, a ty, ty miałeś mnie w dupie, wyszedłeś ze szpitala i mnie olałeś. Fajny z ciebie..... W sumie to nawet nie wiem kim ty już dla mnie jesteś? Myślisz że chciałam wracać gdzieś, gdzie wszyscy mają mnie w dupie? -Warknęłam puszczając go i idąc pod ścianę, kiedy nagle poczułam jak zjawia się za mną Slender, Warknęłam i dźgnęłam go w brzuch.
-Co ty robisz? -Usłyszałam w myśli i odwruciłam się do niego przodem uśmiechając się.
-Teraz się odwdzięczę. -Slender cofnął się i wyszedł z pokoju kiedy ja prdybliżałam się. Później dało się usłyszeć krzyki Slendera, przypominający ryk smoka. Skatowałam potwora, zabiłam najokrótniej jak potrafiłam. Czyli po prostu zabiłam ofiary z których czerpał energię życiową. Po chwili wróciłam do pokoju i usiadłam obok Sasuke, który miał już siniaka na policzku i rozciętą warge. Spojrzałam na niego.
-Nienawidzę cię..... Za to że tak bardzo cię kocham. -Szepnełam, oddychając głębiej.
Saskuś?
Od Sasuke CD Kichi
Spojrzałem na nią sam nie wiedząc czy bardziej wściekły, zaskoczony czy jedno i drugie. Chociaż chyba jedno i drugie.
- Co kurwa?! - wydarłem się w końcu.
- To co słyszysz. - odparła z jakże obleśnym uśmiechem.
- No chyba cię pojebało?! Liżesz im dupy, bo twój pojebany ojciec postanowił zrobić z ciebie ich zabawkę przeszło osiemnaście lat temu?! To jest jakiś bullshit! - ze złością trzasnąłem pięścią w ścianę z taką siłą, że posypał się tynk.
- Nikomu nie liżę dupy... - syknęła.
- Tak? Doprawdy? A tak byś to inaczej nazwała?! Ryruchali ci mózg, a ty się temu biernie poddałaś! Wiesz co? Myślałem, że jesteś inna! Że nie jesteś jakąś łatwą suką, którą od tak można sobie przywłaszczyć i zrobić z niej swoją dziwkę na posyłki! Zawsze to ty byłaś ta niezależna i nienawidząca jak jej się rozkazywało, mówiło co może, a co nie! Wiesz co?! Jebie to! Całe to gówno! Ale Ciela w to wciągać nie będziesz! - pojawiłem się przed nimi i pierdolnąłem wszystkich Chidori Nagashi, by znaleźć się przy kołysce i wyjąć z niej chłopca.
- Zostaw Ciela...! - wydusiła tłumionym okrzykiem.
- Nie ma mowy. To, że twój pojebany stary jest psycholem jak ta banda nie znaczy, że ma na tym ucierpieć Ciel. Lepiej by mu było w domu dziecka niż z tobą i tą żałosną zgrają fanatyków, do której widać należysz. - powiedziałem nienawistnie i podałem dziecko Fukariemu. Zniknął zabierając go. - Wiesz... Wkutwiłaś mnie... Ale teraz po prostu się tobą brzydzę... - oznajmiłem patrząc jej twardo w oczy.
<?>
wtorek, 28 czerwca 2016
Od Kichi Cd Sasuke
Dzisiaj siedziałam w swoim pokoju i wyjątkowo zajmowałam się Ciel'em cały dzień. Tak więc zamknęłam drzwi aby nikt mi nie przeszkadzał. Siedziałam z moim synem i usypiałam go, kiedy w domu było słychać dajcie się chłopaków. Ehhhh.... Co oni znowu robią? Przeszło mi przez myśl kiedy nagle ktoś postanowił wywarzyć mi drzwi. Trochę się wystraszyłam, nie powiem. Jednak kiedy w drzwiach ujrzałam Sasuke, poczułam zdziwienie jak i strach, a nawet złość?
-Sasuke.... -Szepnełam patrząc na niego z lekka smutno, może nawet trochę złowrogo.
-Kicia.... -Chłopak szybko do mnie podszedł i przytulił mnie do siebie. Następnie spojrzał na dziecko. Delikatnie odchyliłam Ciela od piersi i pokazałam mu jego słodką twarzyczkę. Sasuke delikatnie pogłaskał go po policzku po czym wzioł go na ręce. Uśmiechnąłam się słabo kiedy do pokoju zakradł się Jeff. Wszedł do środka jak gdyby nigdy nic i podszedł do mnie szarpiąc za nadgarstek. Saskuś walnoł go w rękę i szarpnoł mnie do siebie.
-Pojebało? -Spytał Jeff uśmiechając się psychicznie.
-Zostaw ją. -Syknoł.
Jeff przekrzywił głowę jak jaszczurka i uśmiechając się szeroko zaczoł się śmiać. Jego ochrypły głos odbijał się od ścian, zaczęłam się uśmiechać w podobny sposób.
-Nie wiem po co się fatygowałeś Sasuke, na prawdę nie wiem. -Powiedziałam odchodząc od niego i podchodząc do Jeffa.
-Po co? Jak to po co? Zabieram cię stąd!
-Killer słyszałeś?! -Wybuchliśmy śmiechem, Jeff złapał się za brzuch i upadł na ziemię.
-Już widzę jak slender cię puści.! -Zaśmiał się Toby który akurat wszedł do pokoju.
-Kicia? O co tu chodzi. -Spytał Sasuke, a ja podeszłam do niego i pokazałam mu moje ramię, na którym widniała wielka blizna. Koło skreślone x.
-Mój ojciec mnie tu sprzedał, jestem Proxy Slendera, to on decyduje co ze mną się dzieje. -Powiedziałam chłodno i zabrałam dziecko od niego. Ciel nigdy nie płakał, i teraz też tak było, odłożyłam go do kołyski i pocałowałam w czoło.
Sasuke?
Od Sasuke CD Kichi
Kiedy obudziłem się następnego dnia rano, jego już nie było. Przeciągnąłem się ospale i ziewnąłem... Ough... Jednak nogi mnie bolały... Potarłem zmęczone uda i wstałem nieco krzywo, by zebrać swoje ubrania rozrzucone po ziemi, a potem zniknąć w łazience. Długi, ciepły prysznic nieco mnie rozluźnił i pozwolił ukoić obolałe po nocy mięśnie. Kiedy wyszedłem z łazienki, poszedłem do kuchni. Na stole czekało na mnie śniadanie, omlet z pomidorami, oraz karteczka z serduszkiem. Parsknąłem pod nosem i zabrałem się za jedzenie.
Odezwał się następnego dnia i dał mi wytyczne gdzie mam iść... Oczywiście się tam udałem, a było to dość spory kawałek za Tokio, więc droga zajęła mi ponad półtorej godziny. Jakaś rozpadająca się rudera, czytać wielkie, stare zamczysko. Wtf...? Kiedy wysiadłem z samochodu, obok mnie pojawił się Fukari.
- Dzień dobry, kochanie. - powiedział całując mnie.
- Cześć, Fukari. Gdzie ona jest? - spytałem.
- Od wejścia schodami w górę i na lewo. - odparł słodkim jak miód głosem. - Idę z tobą. - dodał.
- To chyba nawet i lepiej... - westchnąłem, by ruszyć w stronę walącej się na pozór ruiny.
Wejście nie było trudne. Gorzej w środku, bo co chwila coś/ktoś wyskakiwał i starał się mnie zabić. Super. Fukari był oczywiście bardzo pomocny, bo jego Kosa Śmierci była wybitnie wręcz przydatna, tak samo jak demoniczne zdolności. W sumie nie ogarniam jak to działa, że jest Demonem, który został Shinigami, no ale kto go tam wie. Wolę nie wnikać. Póki wykonuje moje polecenia i oboje jesteśmy zadowoleni z układu, do póty jest dobrze.
Wbicie na piętro było uciążliwe w diabli, bo przeciwników było sporo i to nie byle jakich, ale w końcu byliśmy pod odpowiednimi drzwiami. Zamknięte od środka.
- Fukari... - spojrzałem na Demona, a ten zrozumiał o co mi chodzi i uderzył w drzwi kosą. Drzwi wyleciały z hukiem z zawijasów, łamiąc się w drzazgi, a my weszliśmy do środka. Na łóżku siedziała Kichi, tuląc do siebie małe zawiniątko... Z początku przerażona, potem z ulgą w oczach wyszeptała moje imię.
<?>
Syn Kichi I Sasuke
Nazwisko: Okumura/Uchiha
~ wzrost: 158 cm
~ waga: 45 kg
~ cechy charakterystyczne opaska na oku
~ kolor oczu Niebieski
~ kolor włosów Czarne
Orientacja: (Hetero)
Cechy Charakteru:
Ciel był chorowitym dzieckiem, przez co rzadko bywał na przyjęciach i innych eventach, co sprawiło, że wstydził się obcych.Spędzał dużo czasu z rodzicami, do których był bardzo przywiązany. W dniu urodzin, gdy mama obiecała, że będzie mógł spać w jej pokoju, był wielce uradowany. Był pogodnym dzieckiem, tak jak każdy w jego wieku lubił się bawić z rówieśnikami, a najbezpieczniej czuł się w łóżku rodziców.Ciel jak na swój wiek jest poważny i rzadko kiedy się uśmiecha. Jest bardzo mądry i błyskotliwy, jak i również chytry i oschły dla otoczenia. Lecz w głębi serca jest nadal małym chłopcem, który potrzebuje ciepła. Również pokazał, że nie byłby w stanie zabić członka swojej rodziny chociaż sam temu zaprzecza.Mimo usilnych starań, Ciel dalej jest dzieckiem i Sebastian tak go traktuje.
Głos:
Praca: Chyba jest troszku za młody
Żywioły:
Ogień (wrodzona)
Jutsu: Jak mnie Papa nauczy to będę potrafił!
Narzędzia:
-Katana
Klasa: Podstawówka...
Rodzina:
-Uchicha Sasuke (Tata)
-Kichi Okumura (Mama)
-Orochimaru (dziadzio!)
-Itachi Uchiha (Wujaszek!)
-Log (Zły wujaszek!)
-Rin Okumura ( Też wujek.....)
-Mitsuki (Wujko-kuzyn)
-Satoshi/ Haruka -Bracia...Młodsi
Zauroczenie: COOOO?
Partner: FUJ!
Inne zdjęcia:
Inne informacje:
-Ciel nienawidzi kotów, gdyż w przeszłości jeden wydrapał mu oko.
Kontakt: rybka34
poniedziałek, 27 czerwca 2016
Od Kichi Cd Sasuke
-Bywało lepiej. -Uśmiechnoł się do mnie, pocałowałam go czule.
-Cieszę się. Kiedy wychodzisz?
-Za tydzień, przynajmniej tak mówią lekarze. -Mruknoł i zatopił nos w moich włosach.
-Nie dają sobie spokoju co? -Spytałam patrząc na paparazzi za drzwiami.
-Nie.....-Odparł patrząc na nich, westchnęliśmy głębiej, a wtedy wszedł Itachi z jakimiś zakupami.
-Hej Kichi. -Uśmiechnoł się do mnie, a ja szybko odwzajemniłam uśmiech.
-Hej Itachi. -Powiedziałam ciepło, brat Sasuke był całkiem fajną osobą i mimo że na początku miał do mnie zastrzeżenia, to po tem się do mnie przekonał. Rozmawialiśmy długo w sumie jak zwykle, przy nich czułam się na prawdę dobrze. W końcu u mnie w domu panowała okropna atmosfera. Jednak kiedyś musiałam do niego wrócić. Rin podjechał samochodem pod szpital a Paparazzi prawie weszło nam na samochód! No ale to szaleni ludzie!
Jechaliśmy przez setki ulic w końcu Tokyo, to ogromne miasto, aż w końcu dojechaliśmy do domu. Weszłam do budynku i omiotłam go wzrokiem, po czym cicho westchnęłam. Rin jechał jeszcze do pracy, a ja miałam zostać sama. Bałam się, poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę, Sebastian i Claude mieli "wolne" dla tego też ja robiłam jedzenie. Wziąłem talerz i poszłam do swojego pokoju. Tam usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach i zaczęłam grzebać w internecie, nie robiąc nic konkretnego. Kiedy nagle poczułam okropny ból w głowie, oraz słyszałam silny pisk w uszach. Spojrzałam na chwilę w okno, łapiąc się za głowę. Tam, na skraju lasu, stała wysoka dwu metrowa postać, o nadwyraz długich kończynach, wręcz nieproporcjonalnych do ciała. Ubrana była w garnitur, a jej twarz, ona jej nie posiadała. Zamknąłem szybko oczy i zwinęłam się z bólu kiedy poczułam na sobie czyjś dotyk. Spojrzałam w górę i zobaczyłam przed sobą tą postać. Stała i trzymała rękę na moim ramieniu "wpatrując" się we mnie. Chuk w głowie nasilił się..... Zemdlałam.
Nie wiem po jakim czasie otworzyłam oczy, jednak zaówarzyłam wiele nowych twarzy nad sobą. Rozmawuali o czymś....
-Masky! O-ona się c-chyba budzi. -Wyjąkał chłopak z czarną, zupełnie gładką twarzą i z czerwonym odwróconym do góry nogami uśmiechem.
-Po co Slender ją przyniósł? Wygląda zbyt niewinnie.... -Powiedział chłopak z białą maską na twarzy na której był namalowany uśmiech z krwi.
-Ma to samo znamię co my.... -Zaczoł chłopak w żółtych goglach.
-Jakie znamię? -Spytałam podnosząc się do siadu, łapiąc za obolałą głowę.
-To.... -Powiedział ten sam co wcześniej chłopak odsłaniając swoje ramię, pokazując mi znamię. Miałam dokładnie takie same, tylko moje było tam od zawsze.
-Jestem Ticcy Toby, a ty? -Spytał goglowiec.
-Kichi..... -Szepnełam patrząc po nich wszystkich.
-Ej dzieciarnia! Slendy chce porozmawiać z nową. -Mruknoł chłopak którego twarz tak często widzę w koszarach, chłopak złapał mnie za nadgarstek a ja ugryzłam go w rękę do krwi.
-Suka! -Przełknoł, puszczając mnie, zlizałam krew z kłów i spojrzałam na niego pełnym nienawiści i chęci mordu wzrokiem.
-Nie dotykaj mnie tymi brudnymi łapami. -Wysyczałam i sama wstałam idąc na intuicję, nie wiem skąd ale kojarzyłam ten dom. Po chwili weszłam do gabinetu Slender'a.
-Czego chcesz? -Walnełam z gróbej rury i usiadłam na fotelu na przeciwko niego.
-Czego chcę? To nie wiesz moja droga że twój ojciec oddał nam cię? -Spytał patrząc na mnie.
-Jak to? -Spytałam zaskoczona.
-Gdy byłaś mała twój ojciec oddał cię nam z umową iż zabierzemy cię do piero gdy znajdziesz w ciążę, aby wyszkolić ciebie i twoje dziecko na moich Proxy.
-Proxy? -Spytałam
-Osoby wyręczające mnie w zabójstwach. -Mruknoł.
-Nie zgadzam się.... -Warknęłam.
-A więc cię zabiję.
-A może wyręczą cię Proxy? Będzie ciekawiej. -Zadrwiłam, a ten wkurzony nachylił się nade mną. Uśmiechnąłam się kpiąco i splunęłam mu w twarz. Ten otarł ślinę i wściekły znowu zaczoł z tymi piskami i bólem głowy. Spojrzałam na niego wyzywająco, a on jakby przestał?
-Podobasz mi się, nie miękniesz. -Szepnoł Slender. -Czy tego chcesz czy nie zostaniesz moją Proxy, a twoją śmierć upozorujemy. -Rzekł a moje ciało przebiegł dreszcz i rzopacz
Saskuś?
Od Sasuke CD Kichi
Przygryzłem wargę, ale skoro nie chciała widać o tym mówić, to nie pytałem. Nie miałem na to siły, jeszcze do tego wrócę.
- A jak ty się czujesz? - spytałem nieco chropowato.
- W porządku. Lepiej niż ty. - odparła.
- Daj spokój... nie jest tak źle... - zamknąłem oczy starając się wziąć głębszy wdech, co trochę zabolało, no ale cóż...
Itachi siedział przy mnie cały czas, nawet w nocy, a Kichi przychodziła tak często jak mogła. A raczej tak często, jak pozwalali jej bracia. Akurat zostałem z nią sam na sam, a tego dnia obudziłem się rano chorendalnie zbolały. Zwijałem się z bólu i myślałem, że się autentycznie popłaczę. Tak mnie naszprycowali lekami, że byłem jak najebany.
- Hej, mała. - przywitałem się kiedy weszła.
- Ohayo, jak tam? -zapytała podchodząc i siadając na krześle przy łóżku. - Przyniosłam ci jakieś książki, gdybyś się nudził. Itachi powiedział, że lubisz te o psychologii, to jakieś takie ci znalazłam. Pani w księgarni poleciła. - dodała kładąc na szafce trzy książki.
- Dzięki... Czuję się w porządku... - odparłem. - A ty dzisiaj bardzo ładnie wyglądasz... - dodałem unosząc sugestywnie brwi.
<?>
