Kiedy chciała się odsunąć, nie pozwoliłem jej i przysunąłem ją z powrotem do siebie, by oddać pocałunek pieszcząc jej ciepłe wargi swoimi. Mmm... Smakowała truskawkami... I miała takie miękkie, ciepłe usta...
Na zakończenie lekko przygryzłem jej wargę, by wstać i podać jej rękę z zadziornym błyskiem w oku. Pokręciła głową uśmiechając się rozbawiona i podała mi rękę, bym pomógł jej wstać. Poszliśmy się przebrać, a kiedy już wyszliśmy z basenu, Kichi zaproponowała, żebym teraz to ja coś jej zagrał.
- A podobno moja muzyka to chłam. - powiedziałem przekornie.
- Może zagraj coś, co dla odmiany nie będzie darciem się na całe gardło, a będzie miało przekaz? - zasugerowała.
- Moje piosenki mają przekaz! - oburzyłem się.
- Zgłusza je bas i ryk. - rzuciła tylko.
Posprzeczaliśmy się jeszcze trochę, w końcu każdy obstawiał przy swoim i nie odpuścił, bym w końcu zagrał jej "They don't need to understand" mojego autorstwa.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz