piątek, 24 czerwca 2016

Od Sasuke CD Kichi

Przez te miesiące zdążyłem dokończyć nagrywanie mojej solowej płyty i osiągnęła rekordową sprzedaż. Miałem wiele sesji, wywiadów i cztery koncerty, ogólnie bawiłem się przednie i czułem się zajebiście. Mecze Kichi oglądałem w tv i przyznam, że ucieszyłem się, kiedy jej drużyna wygrała. A to oznaczało, że wracała. Następnego dnia po jej powrocie jakoś o dziesiątej zyjechałem do niej pod dom i zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła mi w szlafroku, ale jako tako przytomna.
- No dzień dobry. Gratuluję wygranej. - powiedziałem szczerząc się.
- Dzięki... - ziewnęła przecierając oczy. - Chodź. - wciągnęła mnie do środka. Poszła do swojej garderoby się ubrać, ja w tym czasie siedziałem na kanapie i robiłem nic. Kiedy wyszła już ubrana, parsknąłem:
- Przytyło się. - oznajmiłem żartem patrząc na nią zadziornie. Spojrzała na mnie spokojnie.
- Zgadnij dzięki komu. - powiedziała nie śmiejąc się, ani nie odgryzając.
- No tak się kończy impreza po zwycięstwie. - parsknąłem.
- Jestem w ciąży. - powiedziała wciąż na mnie patrząc.
- No tak na pewno. Zabawne. - parsknąłem śmiechem. - Żart ci się wyostrzył. - dodałem.
- Nie żartuję. Będziesz ojcem. - upierała się.
- Pff. No już, nie udał ci się suchar. Nie wierzę ci. - oparłem się wygodniej o kanapę.
- Ale taka jest prawda, pierzaku... Niedługo będziesz miał syna. Albo córkę. - patrzyła mi uparcie w oczy.
Stop moment. Ona serio? Nieeeee... Nie, żartuje sobie ze mnie. Przecież nie może być w ciąży... Nie może... Prawda...?
- C-co? Nie... żartujesz sobie ze mnie... - spojrzałem na nią robiąc wielkie oczy. Pokręciła głową i podciągnęła bluzkę, pokazując mi swój brzuch... Dłuższą chwilę milczałem. - To... to naprawdę jest... moje dziecko...? - spytałem nie wiedząc jak się zachować.
- Twoje... Z nikim innym nie spałam... - odparła siadając mi na kolanach i patrząc mi w oczy, jakby chciała coś w nich znaleźć.
No to extra. Czułem się, jakbym dostał sierpowy... Byłem w szoku... W końcu podniosłem rękę i położyłem dłoń na jej zaokrąglonym brzuchu... Podniosłem na nią wzrok, by skrzyżować z nią spojrzenia.
- Wow... No ten... to... trochę chyba... nie za dobrze... - powiedziałem w końcu nie mając pojęcia, co mam niby zrobić.

<Ty niedobra...! XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz