wtorek, 21 czerwca 2016

Od Sasuke CD Kichi

Parsknąłem jedynie.
- Jesteśmy prawie rówieśnikami z tego co mi się wydaje, a ja ci w żaden sposób fizycznie nic nie zrobiłem... Więc twoje oskarżenie się kupy nie trzyma. - rzuciłem wkładając ręce w kieszenie.
- Pff. Zabawny jesteś. - prychnęła patrząc na mnie z ukosa dość wyzywająco, ale w jej oczach błysnęła figlarna iskierka. Poczułem dozę satysfakcji...
- Idziesz na tę sesję? - zapytałem patrząc gdzieś przed siebie.
- Nie chce mi się strasznie... - mruknęła z niezadowoleniem. Nastała cisza, którą przerwał po kilku minutach jej telefon. Odebrała.
- No idę no... - rzuciła.
-- Pośpiesz się, fotograf nie będzie tyle czekał... -- rozległo się z słuchawki. Bezceremonialnie zabrałem dziewczynie telefon i przystawiłem do ucha.
- Halo? Dzień dobry. Kicia ma już plany na wieczór... Byłoby jej bardzo przykro, gdyby musiała odwołać spotkanie, a raczej ładnie pozować z podłym humorem nie będzie. Proszę umówić fotografa na kiedy indziej. Dzisiaj naprawdę jest to niemożliwe. - powiedziałem jakże miłym głosem, w trakcie kiedy dziewczyna zabijała mnie wzrokiem starając mi się, bezskutecznie, wyrwać telefon. Byłem znacznie wyższy i silniejszy niż ona.
-- Ojejku. Z kim mam przyjemność? -- zapytała kobieta.
- Wokalista BVB, Andy Biersack. Miło mi. Chcieliśmy porozmawiać nad ewentualną współpracą w przyszłym albumie mojego projektu Andy Black. Szukałem damskiego wokalu, mieliśmy to omówić z Kicią dziś wieczór. Bardzo się na to cieszyła, byłoby jej żal, gdyby trzeba to było przełożyć, a mam dosyć napięty grafik... - odrzekłem. Kobiecie po drugiej stronie mowę odjęło. - Mam nadzieję, że to nie będzie wielki problem, oczywiście nie chciałbym przeszkodzić Kici w pracy.... - zacząłem, ale kobieta od razu powiedziała:
-- Nie, nie! Skądże! Proszę, niech Kichi idzie z Panem. To dla niej w końcu bardzo ważne... -- zaczęła gadać jak najęta. Heh. Skąd wiedziałem, że taka będzie reakcja? W końcu przestała ględzić.
- Dziękuję i przepraszam za kłopot. Mam nadzieję, że ułoży nam się współpraca. Do widzenia. - pożegnałem się i rozłączyłem. Kichi spojrzała na mnie z niedowierzaniem.
- Ty tak serio...? - wydusiła w końcu.
- Nie tylko ty jesteś gwiazdką na wielkim niebie popularności. - odparłem pokazując kły w pełnym zadowolenia uśmiechu. Oddałem oszołomionej dziewczynie telefon. Spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami.
- Ty... ty na serio jesteś Andy? - spytała wciąż w szoku.
- Co, mam ci tatuaże pokazać? - parsknąłem.


<Kiciuuu??>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz