środa, 22 czerwca 2016

Od Naruto Cd Kichi

Przyjrzałem się jej z wielką uwagą w oczach, jeśli tego chciała i podjęła tak szybko decyzję, to ja nie będę jej od niej odwlekał.
-Dobrze skoro jesteś tego taka pewno...- Odparłem spokojnie, chcąc już wyjść z pracy, niestety Tsunade musiała jak zawsze mi przeszkodzić.
-Naruto chodź tu !! - Zawołała swym donośnym głosem.
-Eh, zaraz wracam poczekaj tu - Odparłem krótko kierując się w dobrze mi znane miejsce.
-Słucham ? - Mruknąłem siadając na krześle, na przeciwko niej.
-Mam problem, i potrzebowała bym twojej pomocy.
-Konkretnie w czym ? - Zapytałem nie mają ochoty przedłużać.
-Gai nie może wrócić po tych dwóch tygodniach, czy możesz pobawić się w nauczyciela jeszcze dłużej ? - Słysząc jej pytanie westchnąłem, i to dość głośno.
-Nie, nie mogę, dobrze wiesz, że się nie nadaje, przychodzę tu z łaski, po za tym i tak za nie całe dwa tygodnie wyjeżdżam.
-Co ? Gdzie ty chcesz wyjechać ? - Zapytała zaskoczona kobieta.
-Gdzieś gdzie odnajdę swój dom, i gdzieś gdzie odnajdę samego siebie.
-Przecież tu masz wszystko czego ci potrzeba.
-Nie mam nic - Mruknąłem.
-A tam będziesz miał ? - Zapytała unosząc jedną brew.
-Pewnie nie, ale to i tak lepsze od zmuszania się do życia tutaj.
-Przemyśl to a potem pogadamy - Odparła.
-Ja już to przemyślałem - Rzuciłem na wychodnym, zamknąłem drzwi z pokoju, kierując się do holu, Kichi nadal tam stała nad czymś się zastanawiając.
-Chodź zaprowadzę cię w pewne miejsce - Odparłem nie czekając na jej słowa, po woli ruszyliśmy na pewną halę, tak mogliśmy tam podjechać autem, ale to było tak blisko, że aż szkoda by było.
-Jesteśmy - Odparłem pokazując dziewczynie wielką halę.
-Co tu rob.... - Zaczeła lecz przerwał jej dobrze znany mi głos.
-O Naruto, to ta panna o której mówiłeś ? - Zapytał Jon.
-Tak, zostawię ją u ciebie, niech pokaże ci co potrafi, a potem sam zadecydujesz czy ją chcesz.
-Dobrze doskonale, w takim razie chodź dziewczyno zemną.
-A ty Naruto ? - Zapytała Kichi.
-Ja muszę wracać do domu, mnóstwo pracy itp do zobaczenia - Zawołałem znikając im z oczu, w sumie nie miałem nic do roboty, ani z kim porozmawiać ani co zrobić, ale do tego to już przywykłem, przecież to moja codzienność....

<Kichi?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz