środa, 29 czerwca 2016

Od Sasuke CD Kichi

Spojrzałem na nią sam nie wiedząc czy bardziej wściekły, zaskoczony czy jedno i drugie. Chociaż chyba jedno i drugie.
- Co kurwa?! - wydarłem się w końcu.
- To co słyszysz. - odparła z jakże obleśnym uśmiechem.
- No chyba cię pojebało?! Liżesz im dupy, bo twój pojebany ojciec postanowił zrobić z ciebie ich zabawkę przeszło osiemnaście lat temu?! To jest jakiś bullshit! - ze złością trzasnąłem pięścią w ścianę z taką siłą, że posypał się tynk.
- Nikomu nie liżę dupy... - syknęła.
- Tak? Doprawdy? A tak byś to inaczej nazwała?! Ryruchali ci mózg, a ty się temu biernie poddałaś! Wiesz co? Myślałem, że jesteś inna! Że nie jesteś jakąś łatwą suką, którą od tak można sobie przywłaszczyć i zrobić z niej swoją dziwkę na posyłki! Zawsze to ty byłaś ta niezależna i nienawidząca jak jej się rozkazywało, mówiło co może, a co nie! Wiesz co?! Jebie to! Całe to gówno! Ale Ciela w to wciągać nie będziesz! - pojawiłem się przed nimi i pierdolnąłem wszystkich Chidori Nagashi, by znaleźć się przy kołysce i wyjąć z niej chłopca.
- Zostaw Ciela...! - wydusiła tłumionym okrzykiem.
- Nie ma mowy. To, że twój pojebany stary jest psycholem jak ta banda nie znaczy, że ma na tym ucierpieć Ciel. Lepiej by mu było w domu dziecka niż z tobą i tą żałosną zgrają fanatyków, do której widać należysz. - powiedziałem nienawistnie i podałem dziecko Fukariemu. Zniknął zabierając go. - Wiesz... Wkutwiłaś mnie... Ale teraz po prostu się tobą brzydzę... - oznajmiłem patrząc jej twardo w oczy.

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz