wtorek, 21 czerwca 2016

Od Kichi Do Naruto

7:49, Wtorek. Najgorszy moment w moim życiu, nie lubiłam szkoły w końcu jaki kozioł ofiarny by lubił? Byłem dręczona przez moją pracę jak i to że uczy mnie ojciec. Z wielkim "nie chcę mi się"  weszłam do szatni i zdjęłam buty po czym założyłam obuwie szkolne. Następnie poprawiłam spódniczkę od mundurka i poszłam do klasy. Pierwsza była geografia, westchnęłam cicho i usiadłam w ławce z tyłu, zawieszając torbę na haczyku przy ławce. Znudzona położyłam ręce na ławce i zmęczona jak nigdy położyłam na nich głowę. 
-Ej! Okumura!-Z odpoczynku wyrwał mnie głos mojego dręczyciela. Podniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka o kruczo czarnych włosach i ciemnych oczach.
-Co tam u tatusia?-Zaśmiał się, a ja tylko wywróciłam oczami i ułożyłam się tak jak wcześniej. Chłopak już miał coś powiedzieć, ale do klasy wszedł geograf i zaczęliśmy lekcję.

~*~

Po dwóch pierwszych lekcjach przyszedł czas na wf, o tak moja ulubiona lekcja. Jak zwykle weszłam do szatni i przebrałam się w strój na w-f którym były krótkie czarne spodenki i zwyczajna biała bluzka, do tego związałam moje włosy w kitkę i poszłam na salę. Jednak nigdzie nie widziałam senseia Kakashi'ego. 
~Czyżby znowu trening z Gai'em?- Spytałam sama siebie w myśli, jednak moje przekonanie nie sprawdziło się, o dziwo na lekcje przyszedł do nas nowy nauczyciel. Nazywał się Uzumaki Naruto i jak dla mnie był dziwny. Jednak reszta dziewczyn z klasy piszczała z nim jak tłum fanek za piosenkarzem. Wszystkie zaczęły kleić się do naszego nowego trenera mówiąc do niego tak słodkim głosem i tak bardzo się nastawiając, czy podprawiając sobie włosy i dekolt bluzki że tak to chyba tylko dziwki umiały. Znudzona tym wszystkim wzięłam piłkę i zaczęłam ćwiczyć żuty za 3 punkty z 3/4 sali. Potrafiłam rzucać na prawdę daleko i zawsze trafiałam. Jednak chciałam być lepsza i umieć rzucać nawet z całej sali. W końcu zaczęłam kozłować chodząc w około sali, aż w końcu miałam zrobić piękny wsad, kiedy tu nagle nasz młody teren wybił mi piłkę z rąk tym samym blokując mój wsad. Zaskoczona spojrzałam na chłopaka, który z pięknym uśmiechem na twarzy zabrał mi piłkę i zaczął biec, kozłując jednocześnie do przeciwnego kosza. Już miał rzucić za 3, ale podskoczyłam i złapałam piłkę po czym z tej samej odległości pięknie wrzuciłam piłkę do kosza z którego trener zablokował mój wsad. 
-Wygrałam.- Powiedziałam cicho i słysząc dzwonek chciałam pójść do szatni razem z pozostałymi dziewczynami. Jednak zatrzymał mnie trener.
-Okumura! -Krzyknął i podbiegł do mnie.
-Słucham?-Spytałam cicho.
-Co masz teraz?
-Przedsiębiorstwo.  
-Chcesz tam iść?
-Nie.....-Odparłam zgodnie z prawdą.
-Wiesz, dobrze grasz w koszykówkę, chcę zobaczyć co potrafisz, a teraz będziemy mieć zajęcia z klubem koszykarskim, dołączysz?-Spytał. -Oczywiście zwolnię cię z przedsiębiorstwa.-Dodał, a ja tylko skinęłam głową, na tak i poszłam na ławkę. Usiadłam na starej ławce, a mój trener obok mnie. 
-Jak masz na imię?-Spytał.
-Przecież trener wie.
-Zapomniałem....-Odparł drapiąc się z głową. 
-Kichi.-Odpowiedziałam krótko.
-Ładnie.
-Czy ja wiem? Zwykłe imię.-Powiedziałam cicho, pijać wodę z bidonu. 
-Skądś cię kojarzę.....-Powiedział nagle przyglądając się mi.
-Może pan mnie kojarzyć z okładek magazynów większych marek. Pracuję jako super modelka, dla większych firm.-Powiedziałam nieśmiało zgodnie z prawdą.
-Super modelka, grająca w kosza. -Zaśmiał się chłopak.
Nic nie odpowiedziałam po prostu odwróciłam głowę mało zainteresowana dalszą rozmową.
~Kolejny palant.....-Pomyślałam po czym cicho westchnęłam i poprawiłam sznurówkę od buta.

Naruto? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz