Przez miesiąc żyłem chwilą. Granie z chłopakami, śpiew, krzyki publiczności... Uwielbiałem to robić, czułem się jak ryba w wodzie. To był mój konik, z którego nie zamierzałem schodzić. Nasz menadżer nie powiedział nam słowa, zrobił nam niespodziankę i okazało się, że wygraliśmy kolejną nagrodę muzyczną, którą uroczyście odebraliśmy na gali w Nowym Jorku... Było ekstra. W tym czasie Kicia nagrała płytę i nie było możliwości, żeby nie było mnie wtedy na koncercie. Wróciłem najwcześniejszym samolotem, jak to było możliwe i prosto z lotniska pojechałem na koncert, który już się zaczął... Po koncercie wypuścili mnie za kulisy, a Kicia od razu rzuciła mi sie na szyję. Objąłem ją, całując czule.
- Robisz furorę. Uwielbiają cię. - powiedziałem radośnie obkręcając ją nad swą głową w ramionach, by znów ją pocałować. - Tęskniłem. - dodałem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz