Uśmiechnąłem się, by oddać pocałunek.
- A jak...? - zacząłem, ale mi przerwała:
- Pogadamy, jak zmyjesz z siebie swoją satanistyczną wersję w wodzie święconej. Marsz do łazienki. - to mówiąc popchnęła mnie w stronę schodów. Spojrzałem na nią z miną: "Really, nigga?", ale faktycznie poszedłem się umyć, bo byłem zmordowany i nie miałem siły się kłócić.
Po czterdziestu minutach ubrany jedynie w luźne dresy, za duże w dodatku i opadające mi nisko na biodra, wszedłem już czysty do sypialni, gdzie Kicia leżała na łóżku i czytała sobie jakąś książkę. Kiedy stanąłem w drzwiach podniosła wzrok znad liter i spojrzała na mnie, by się uśmiechnąć.
- No. Wreszcie mój chłopak wrócił do domu. - powiedziała z wielce zadowoloną miną, by odłożyć powieść na szafkę nocną i wyciągnąć do mnie ramiona. Podszedłem by skoczyć na łóżko łapiąc ją w objęcia i przeturlałem się z nią na łóżku, by zacząć ją łaskotać, a ta dosłownie popłakała się ze śmiechu.
- Przestań, Pierzaku! - piszczała starając mi się wyrwać, ale bez jakiegokolwiek skutku.
- Nie. - wyszczerzyłem się złośliwie, łaskocząc ją dalej w najlepsze.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz