Objąłem ją czule i pocałowałem w głowę, głaszcząc po plecach.
- Nie bój się... Jestem tutaj... To był tylko sen... Nic takiego nie dzieje się naprawdę... - mówiłem do niej spokojnie, kojącym głosem.
- Ale on był tak rzeczywisty... - szepnęła, a jej słowa dodatkowo głuszyło to, że wtulała się we mnie wciąż.
- Spokojnie... Nawet jeśli był rzeczywisty, to wciąż pozostaje tylko złym snem... Za kilka godzin wstanie słońce i znów będzie dzień... Nie bój się... - odparłem tuląc ją do siebie i nie wypuszczając ze saych ramion. Wkrótce usnęła na nowo, już spokojnie... A ja nie spałem, tylko tuliłem ją do siebie pilnując, by była spokojna...
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz