Objąłem ją, ale ogarnąłem,że chyba nie powinienem... Odsunąłem się. Spojrzała na mnie zdziwiona.
- Przepraszam, to strasznie egoistyczne i... - zacząłem, ale ona chyba miała to gdzieś, bo przytuliła się do mnie ciągnąc nosem. Trochę mnie zaskoczyła, ale no dobra... - Ciiii... Nie płacz... Wyjaśnicie to sobie... - powiedziałem głaszcząc ją po włosach.
- Dlaczego z nikim mi nie wychodzi? Co jest ze mną źle? - zachlipała.
- Nic... Po prostu się posprzeczaliście, ale sobie to wyjaśnicie... Naruto to mimo wszystko równy facet, wróci z poczucia winy... - zapewniłem ją, mimo iż gdzieś tam egoistycznie widziałem w tym zejściu szansę dla siebie.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz