Szybko pozbyłem się reszty jej ubrań, by w końcu w nią wejść, czemu towarzyszył jej jęk. Ugh. Na stojąco było ciężko, ale wyzwania to coś, co lubię. Zwłaszcza z nią.
Wkrótce zadyszani się rozłączyliśmy, by wejść do wanny, pełnej już wody. Namiętnie się całując wzięliśmy kąpiel, ale to nie był koniec przyjemności. Zaniosłem ją do sypialni, by położyć ją na łóżku i kontynuować namiętność. Przy czwartym razie wydyszałem:
- Chyba nie powinnaś się aż tak męczyć... - oznajmiłem patrząc na jej brzuch.
- Daj spokój... Nie jestem chora, tylko trochę gruba... - zaśmiała się między jękami.
- Na pewno...? - wydyszałem czując, że zaraz dojdę. W odpowiedzi powiedziała:
- Bardziej w ciąży być nie mogę... - wydusiła i otoczyła me biodra udami, dociskając się do mnie powodując, że wszedłem w nią jeszcze głębiej.
Stęknąłem, by wykonać ostatnie kilka pchnięć i ostatecznie się w nią spuścić, czemu towarzyszył jęk nas obojga. Dyszeliśmy oboje zmęczeni. Zwaliłem się obok niej na plecy i zamknąłem oczy, starając się wyrównać oddech... Wtedy poczułem jak siada na mnie okrakiem, drażniąc mnie wyjątkowo. Jakbym nie był dość podniecony bez tego.
- Kusisz... - wydyszałem, a ona mnie przytuliła, kładąc mi się na brzuchu i przyciągając do siebie.
- Ty też, niegrzeczny pierzaku... - zamruczała, by pocałować mnie w nos. Poczułem swoim brzuchem, jak jej brzuch się rusza, kopany przez dziecko od środka. Uśmiechnąłem się.
- Chyba ktoś też chce, by go przytulić... - zauważyłem. Kicia ułożyła się bardziej na boku, żebym mógł się nachylić i pocałować jej brzuch. - Już nie mogę się doczekać... - powiedziałem.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz