Odwzajemniłem pocałunek z czułością ją do siebie przyciągając, po czym zatopiłem nos w jej włosach.
- Moja niegrzeczna Kicia... - zamruczałem z zadowoleniem, wciąż nieco dysząc po tym, jak piękny masaż mi zrobiła.
- I mój grzeczniutki Pierzak... - odparła unosząc głowę i całując mnie znów w usta. Po chwili pocałunek nabrał namiętności...
Wpiłem się zachłannie w jej szyję, byśmy wkrótce stali się jednością. Oboje dyszeliśmy, a nasze ciała drżały z przyjemności, wstrząsane falami dreszczy rozkoszy. Żadne z nas nie miało dość po jednym razie.
- Zaprosimy Sebastiana albo Claude'a...? - wydyszałem ze złośliwą miną i fabularnym błyskiem w czarnych jak obsydian oczach.
- Ty złośliwy okrutniku... - wydusiła patrząc na mnie wymownie i wbijając mi paznokcie w plecy. Jęknęła, a ja zamknąłem jej usta namiętnym pocałunkiem, wyciszając co niektóre głośniejsze dźwięki, jakie wydobywały się z naszych ust.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz