Spojrzałam na Sasuke który gadał i wyrzucał z siebie wszystko. Słuchałam tego ze spokojem, aż w końcu wstałam i podeszłam do niego. Chłopak spojrzał na mnie, a ja pocałowałam go, mocno wbijając się w jego usta. Chłopak był zaskoczony, przez chwilę stał nieruchomo, żeby po chwili objąć mnie w talii i odwzajemnić pocałunek. Mocno przyciągnął mnie do siebie. Całował mnie czule, z miłością. Zamruczałam zadowolona. Teraz zdałam sobie sprawę że ja, ja nie kochałam Naruto, to była miłość do Sasuke, którą chciałam koniecznie na kogoś przeżucić. Czy na prawdę muszę skrzywdzić Naruto, żeby to zrozumieć. Odsunęłam się, nie opuszczając jego ramion.
-Sasuke..... Pamiętasz jak ci mówiłam że cię kocham?
-T-tak.
-Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.... "-Szepnełam.
-Ty nadal coś czujesz?
-Cały czas czułam, ale chciałam jakoś udobruchać ten ból.... Ja wiem że pewnie tym zranię Naruto, ale.... Nie chcę ranić Ciela, ciebie i siebie. Bo nie umiem powiedzieć nie.
Saskuś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz