Kiedy tylko mogłem, wszedłem do sali, gdzie Kicia odpoczywała wraz z dziećmi. Od razu byłem przy jej łóżku, by chwycić jej dłoń w swoją i przystawić do ust, delikatnie całując.
- Byłaś bardzo dzielna... - powiedziałem szeptem, nie chcąc niszczyć tej ciszy.
- Pokażesz mi ich...? - poprosiła mimo iż słabym głosem. Kiwnąłem głową i podszedłem do inkubatorów.
Byli tacy maleńcy... Wziąłem ich ostrożnie na ręce, by zanieść ich Kici, która przytuliła chłopców do piersi.
- Jak ich nazwiemy...? - zapytałem patrząc na nich z uśmiechem. Moje serce drżało z radości.
- Starszy to Satoshi... - oznajmiła.
- Więc młodszy będzie... Haruka... - spojrzałem z czułością na te dwa maleństwa. Kicia podała mi Haru, a ja w nieco drżących dłoniach przytuliłem go do serca. Maluszek złapał w paluszki moją koszulkę, przytulając się do mnie.
- Dziękuję... - powiedziałem patrząc z wdzięcznością na Kicię, trzymającą w ramionach Satoshi'ego...
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz