Ból był nie do zniesienia, a do tego te komplikacje. Jeden z maluchów miał podwójny koral w około szyi, a do tego drugi był źle ułożony. Tak więc poród trwał 12 godzin.... Usłyszałam płacz drugiego dziecka, co wywołało uśmiech na mojej twarzy. Lekarz podszedł do mnie, patrząc wesoło.
-Gratuluję, ma pani dwóch ślicznych synów.-Uśmiechnął się, podając mi maluchy.
Z moich oczu popłynęły łzy, tak bardzo się cieszyłam. Pielęgniarki przewiozły mnie na oddział i położyły na łóżku szpitalnym, a obok mnie kojec z dzieciakami. Za chwilę w sali pojawił się Sasuke. W nosie miałam rurkę pomagającą mi oddychać, oraz przypięli do mnie różne maszyny. Od dziecka byłam krucha, a ten poród prawie odebrał mi życie, jednak nie chciałam o tym teraz rozmawiać. Wyciągnęłam do niego dłoń, uśmiechając się lekko.
-Sasuke.....-Szepnęłam słabo, patrząc na niego zmęczonym wzrokiem.
Sasuke?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz