Spojrzałem na nią, nie powiem, nieco zdziwiony. W sumie to chwilę temu dopiero niejako do siebie wróciliśmy, a ona od razu tak wyskakuje... Cholera...
- Znowu to robisz... - oznajmiłem pociągającym głosem, lekko przygryzając jej wargę.
- Co...? - zamruczała jak kotek. A ja bardzo lubię kotki...
- Zaskakujesz i fascynujesz... Chyba właśnie ta nieprzewidywalność tak mnie w tobie urzekła, kotku... - odparłem by namiętnie ją pocałować. Mruknęła z zadowoleniem, a ja zrobiłem to samo.
- Mruczysz jak kotek... Ty jesteś kotek... - powiedziała marszcząc zabawnie nos.
- Jakbyś sama była w tym gorsza... - zaśmiałem się cicho i zrobiłem jej słodką malinkę na szyi, a potem polizać "naznaczone" miejsce.
<Może...? *Lenny face*>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz