Ściągnęły mi się brwi.
- Na pewno? Jesteś blada... - zawahałem się, patrząc na nią uważnie, a w mym spojrzeniu zastygła troska.
- Tak... Naprawdę... Nic mi nie jest... - zapewniła mimo iż głos miała słaby.
- Połóż się... Przyniosę ci herbatę... - powiedziałem.
- Nie trzeba... Zostań ze mną... - poprosiła przytulając się do mnie.
- Sebastian! - krzyknąłem, a demon po chwili był obok.
- Tak, paniczu? - spytał. Cholera. Jak mnie wkurzało to jego paniczu... Od kiedy tak do mnie mówi, trochę mnie irytuje...
- Przynieś jej herbaty... - zażądałem.
- Yes, my lord. - skłonił się. Ugh. Tym też mnie wkurzał. Wyszedł i wrócił po chwili, kiedy odniosłem Kicię do sypialni. Była blada...
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz