Szybko zdjąłem koszulkę i wyciągnąłem pasek ze spodni. Owinąłem jej ramię koszulką, by zacisnąć pasek na jej przedramieniu powyżej rany, robiąc jej w ten sposob opaskę uciskową i ograniczając dopływ nowej krwi do zrobionego miejsca.
- Siedź tu. Zaraz przyjdę. - powiedziałem idąc szybko do łazienki. Wyjąłem z apteczki gazę, bandaże i środek do dezynfekcji. Wróciłem i zacząłem robić jej opatrunek, na szczęście pasek skutecznie zadziałał. Po pięciu minutach miała już opatrzone i zdezynfekowane ramię, więc nie było źle. Zdjąłem pasek z jej ręki, a potem położyłem delikatnie dłoń na bandażu, zaczynając uśmieżać jej ból czakrą.
- Powinno być dobrze... - powiedziałem całując ją leciutko. - Nie rób tak więcej, bo umrę na zawał... - dodałem oddychając nieco spokojniej.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz